Po całkiem obiecującym początku cała reszta jest do zapomnienia. Wynudziłem się na tym niemożebnie. Może gdyby to wyszło 30 lat temu... ale błagam, 2021? Film wygląda jak jeden wielki zlepek przemielonych do granic możliwości pomysłów z różnych popularnych horrorów. A jeśli próbował być Krzykiem, to dosłownie każda część tej długiej serii znanych slasherów jest lepsza od tej netfliksowej papki. Niestety, ta netfliksowość uderza tu na każdym kroku. Poza całkiem niezłymi zdjęciami i przyjemnym początkiem, to twórcy po prostu sobie kpią z nieoryginalności, powielania schematów, absurdalnego do bólu scenariusza i braku logiki w poczynaniach bohaterów, dramatycznie drętwych postaci, którym nie kibicujemy i pomiędzy którymi próbuje się wpleść jakąś chemię, ale to wyraźnie nie zdaje rezultatu i aktorstwa, które mówiąc delikatnie kuleje. Wyrzućmy to z pamięci i zobaczymy, co nam zaprezentuje Sadie Sink w części drugiej... aha, śmieszne jeszcze to "1994", bo poza randomowo i natarczywie wrzucan