Malkontenci będą się srali, że Dek wygląda, jak wygląda i w dodatku jeszcze raczy mówić albo że jest za bardzo ludzki, ale kij im w oko, bo film wygląda i brzmi po prostu bombastycznie! Napakowany jest akcją, humorem (czasem lekko drętwym) i efektami, które mogą śmiało zawstydzić niejeden droższy blockbuster. Non stop coś sie dzieję, nie ma czasu na nudę, a całość sprawia wrażenie dobrze poukładanej historii. Dimitrius Schuster-Koloamatangi jako Dek kradnie show! Co prawda siedzi w kombinezonie wspomaganym CGI, ale taki Predator trafia idealnie w moje oczekiwania. Nareszcie kreatura ma charakter. Skacze, biega, szlachtuje i udowadnia, że ma balls of steel. Elle Fanning natomiast ma dobre momenty, ale działa raczej jako comic relief, bo od strony budowy jej postaci, to mogło jej w ogóle nie być. Mariaż z uniwersum Obcego również wypada całkiem interesująco. Dan, ty draniu! Dokonałeś tego! Franczyza powstaje z popiołów i jeżeli ma iść w tym kierunku, to shut up and take my money!