Lav Diaz ma więcej filmów kwalifikujących się na tę listę metrażowo, niż niekwalifikujących. I zobaczywszy połowę stwierdzam, że mam już dosyć. Gdy jednak poznałem tego twórcę, zapewnił mi medytację, której próżno szukać gdzie indziej. "Ewolucja rodziny filipińskiej" to chyba pierwsze dzieło, które rozwinie później pomysły na długie ujęcia kontemplujące przyrodę i uczucia bohaterów. Ma jednak tę przewagę, że jest tu także dużo wątków, postaci, motywów. To złożone, mimo że powolne dzieło.