Bohaterka powtarza w kółko, że wie, dokąd zmierza. To jest absurdalna fraza do powtarzania, widownia od początku śmieje się pod nosem oglądając, jak bohaterka wymyśliła sobie podróż w cholerę daleko, na odległą Wyspę, gdzie weźmie ślub z majętnym człowiekiem. Tylko na miejscu okaże się, że okolice są… Niebezpieczne. I pełne niezwykłych ludzi. I wtedy też film się rozkręci na dobre, zapraszając widza do zamku i ogromnych domostw pełnych ludzi, z którymi chce się spędzać czas. To po prostu coś, czego trzeba doświadczyć samemu, żeby to poczuć. Nawiedzona, przeklęta budowla na Wyspie okryta tajemnicą – zagrażające życiu wiry wodne – chłop z sokołem i wiele więcej. A ja wielbię każdy element, który widzę. Pomyślcie: Trop bez zagadki kryminalnej. Jeśli to wasze kino, to oglądajcie. https://garretreza.pl/powell-pressburger/