$poster.alt
FilmTitle(title=Latarnie, country=PL, lang=pl, attributes=0)
$poster.alt

[RANKING] Produkcje z uniwersum DCU

Lista rankingowa

5 tytułów
Jeśli chodzi o komiksowe światy od dawna jestem bliżej DC niż Marvela. I tak, pomimo wielu poważnych perturbacji, wciąż kibicuje Jamesowi Gunnowi i Peterowi Safranowi w próbie budowania tego uniwersum. Dlatego też postanowiłem stworzyć aktualizowany ranking wszystkich obecnych i wciąż pojawiających się produkcji DCU.
Nie wstydzi się komiksowości i ma mocno bijące serducho, a przy tym udowadnia, że w obecnych czasach dobro nie jest naiwne, a punkrockowe! Gunn kocha Supermana! więcej
Kameralny kryminał na przedmieściach, choć z międzygalaktyczną podszewką; dramat o złamanych lub internalizowanych bohaterach; ale też opowieść o dysfunkcyjnej relacji i próbie jej oswojenia. Być może "Latarnie" nie są tym, na co czekaliśmy - bardziej czymś, czego potrzebowaliśmy w skostniałych superbohaterskich uniwersach. Komiksowa mitologia - nawet jeśli odrobinę za często bywa zaledwie tłem - ma tu swój autorski pierwiastek i jest mocno osadzona w samej historii, podobnie zresztą jak popisowo sportretowani Hal Jordan i John Stewart (ogromna w tym zasługa castingu - Kyle Chandler i Aaron Pierre są stworzeni do tych ról). I tak, zamiast wciskanej na siłę akcji oraz eksploatowania gatunkowych klisz wolę śledzić losy postaci, na których mi naprawdę zależy. A "Latarnie" dostarczyły mi tego z nawiązką. więcej
Pierwszy sezon (będący częścią DCEU) opowiadał o psychicznym pokłosiu toksycznego rodzicielstwa, drugi zaś (należący oficjalnie do DCU) o zniszczonych i samotnych ludziach, którzy chcą po prostu... czuć. A do tego całkiem sprawnie ogrywa temat multiwersum. Gunn poświęca dużo uwagi swoim postaciom; naturalnie wydobywa z nich trudne emocje, nawet jeśli to komediowy serial o gościu z deską klozetową na głowie, który "soczyście" odstrzeliwuje makówki, a jego sidekickiem jest orzeł(ek). więcej
Skromny start DCU z pretekstowym głównym wątkiem i ekspozycjami... Ale za to jakimi! Humanizowanie wyrzutków i pobudzanie w nas empatii to największa broń Gunna więcej
Jestem absolutnie zaskoczony, jak dobrze emocjonalnie "siada" ten film, będąc zarazem totalnie byle jaką i bezbarwną produkcją (choć "z momentami" i na pewno wypada lepiej niż "wyroby" z niechlubnych początków DCEU). Niestety to wciąż tematycznie rozmyta i pozbawiona wizualnego szaleństwa adaptacja doskonałej "Kobiety Jutra" Toma Kinga i Bilquis Evely - więc już na starcie twórcy mocno zawyżyli sobie poprzeczkę. "Supergirl" to przede wszystkim popis Milly Alcock (która na dodatek ma świetną chemię z Corenswetem!), ale też sympatyczny występ Jasona Momoy w roli Lobo, co prawda ugrzeczniony i ewidentnie służący za wabik na fanów DC, ale gość po prostu urodził się do tej roli. Ot przyzwoita rozrywka superhero ze zmarnowanymi ambicjami, ale za to sercem po właściwej stronie. więcej