Spośród wszystkich filmów na tej liście, ten najwierniej oddaje jej esencję. Początek to ok. pięciominutowe ujęcie kamery wpatrzonej od spodu w korony drzew przecinające nieskazitelne niebo. Dalej jest tylko lepiej: masa ciszy, w dużej mierze szeptane dialogi, bardzo powoli prowadzona fabuła nasilająca z czasem intrygę i złożony problem społeczny, lecz bez patosu i ekspresyjnych środków wyrazu. Większość akcji dzieje się w kojących okolicznościach przyrody, obserwując człowieka jako zwierzę w jego naturalnym (?) środowisku. Bardziej wyciszyć się nie da. Da się za to zasnąć jeśli zbyt popłyniecie, lecz jest to jeden z wyjątkowych przypadków, gdzie nie uznaję tego za wadę.