Fascynujący bałagan. Jakby ktoś złączył Dr Strangelove z Birdmanem i Eddington. Film z 20 dobrymi pomysłami, na które przypada tyle samo nietrafionych. Film z 3 dobrymi żartami, na które przypada z 20 nieśmiesznych, ale mimo to, nie byłem w stanie oderwać wzroku. Satyra na Hollywood, USA, kapitalizm, nawet satyra na satyrę. Metanarracja o sztuce, odpowiedzialności i stanie świata, wszystko podane z subtelnością uderzenia łopaty w łeb, ale subtelność jest przereklamowana, szczególnie w tak stylizowanym, pojebanym filmie. Tak dziwną i kreatywną wizję zawsze przyjmę z otwartymi ramionami, nawet jeśli ma wady. Pomysłowo nakręcony, ze wspaniałą scenografią, cudowną muzyką i pięknie przesadzonym aktorstwem. To cud że coś takiego powstało i do tego dostało budżet 125 baniek. Inarritu i Cruise są dla siebie stworzeni, dwójka psychopatów. więcej