Terminator 2: Dzień sądu
Terminator
Obcy - decydujące starcie

James Cameron - ranking

Lista rankingowa

9 tytułów
Mój ranking wszystkich pełnometrażowych, fabularnych filmów Camerona. W rankingu nie bierze udziału 'Pirania II' bo to de facto nie jest film Camerona.
Jak dla mnie opus magnum Camerona. Nie ma może tak dobrego klimatu jak jedynka, ale nadrabia genialnymi jak na tamte czasy efektami, które paradoksalnie wyglądają lepiej niż większość współczesnych produkcji, które dysponują nieporównywalnie lepszą technologią. Co niestety, jest tylko kolejnym dowodem na upadek kinematografii. Co najważniejsze, ten sequel to zupełnie inne podejście do tematu niż oryginał, a nie jak zazwyczaj odgrzany kotlet.
Za gówniarza nie do końca doceniałem, bo zakochany byłem w dwójce. Po latach stwierdzam, że to też jest genialny film. Klimat, muzyka, efekty, Arni... Poezja :)
Niektórzy krytykują wizję Camerona, za odejście od horroru na rzecz akcji, ale dzięki temu film stał się kultowy jak oryginał. A tak byłaby powtórka z rozrywki.
Zakończenie, może się podobać, lub nie, ale czyni ten film nietuzinkowym. W tym samym roku powstały jeszcze dwa filmy z przyzwoitym budżetem o podwodnych stacjach badawczych z potworem w tle. Co oczywiście nie było przypadkiem, tylko próbą ugrania oglądalności na szumie wokół nowej produkcji Camerona. 'Obcy z głębin' i 'Lewiatan' miały potencjał, zmarnowany nie przez budżet, tylko do bólu sztampowe scenariusze. Dlatego oryginalność do pewnego stopnia zdrowego rozsądku, zawsze jest w cenie.
Jeden z najlepszych, komediowych filmów akcji. Widowiskowość na najwyższym poziomie. Świetne postacie. Dobry scenariusz. Głupie ale zabawne, humorystyczne scenki. One-linery. Arni w szczytowej formie. Wszystko tu się zgadza.
Powiedzieć, że zrobiony z rozmachem, to nic nie powiedzieć.
7
Avatar
2009
Można krytykować, że 'Pocahontas', że 'Smerfy', ale rozmachu odmówić Cameronowi nie można. Jak na tamten rok to widowiskowość tej produkcji była wręcz przełomowa, ale nie był to przełom w dobrą stronę. Cameron zaprezentował widowisko CGI, które prezentowało się świetnie. To co natomiast odwala się w większości dzisiaj, jest po prostu smutne, bo wygląda gorzej niż 'Avatar' czy 'Terminator'. Do tego świetne prowadzenie akcji i oryginalna wizja świata, czynią ten film wyjątkowym. Jak to się ma do taśmowej papki od Marvela, którą większość widzów łyka jak młode pelikany?
Jak nowa lokacja w grze video. Przeniesienie akcji na morza, sprawia, że nie mamy poczucia odgrzewanego kotleta. Widowisko i epicko, więcej nie oczekiwałem.
Na 'Istotę wody' czekaliśmy 13 lat i choć fabularnie szału nie było, to dostaliśmy nową wodną lokację, więc jeszcze to było dość świeże. Tutaj natomiast, to w zasadzie nie ma nic nowego. Po tytule liczyłem, że akcja tym razem przeniesie się w jakieś wulkaniczne klimaty, ale zostały one ledwie na chwilę zarysowane. Zarówno fabularnie, jak i wizualnie dostaliśmy mix 1 i 2. Te same motywy, te same pojedynki. Czułem się jakbym oglądał 3 sezon serialu, w którym kończą się pomysły, więc zamiast zakończyć z godnością, to twórcy leją wodę, bo biznesplan jest rozpisany na 8 sezonów. W sumie to w tej części, nic się nie wydarzyło znaczącego, konflikt między ludźmi a niebieskimi stoi w tym samym miejscu co na końcu drugiej części. Jedynym powiewem świeżości jest Varang, fajnie zrobiona postać, tylko też niewiele wnosi do fabuły głównej. Nie wiem czy to wina chciwości producentów, czy samego Camerona, który na starość nie dba już o reputację. Mimo wszystko oglądało się dobrze. Stąd naciągane 7.