Na 'Istotę wody' czekaliśmy 13 lat i choć fabularnie szału nie było, to dostaliśmy nową wodną lokację, więc jeszcze to było dość świeże. Tutaj natomiast, to w zasadzie nie ma nic nowego. Po tytule liczyłem, że akcja tym razem przeniesie się w jakieś wulkaniczne klimaty, ale zostały one ledwie na chwilę zarysowane. Zarówno fabularnie, jak i wizualnie dostaliśmy mix 1 i 2. Te same motywy, te same pojedynki. Czułem się jakbym oglądał 3 sezon serialu, w którym kończą się pomysły, więc zamiast zakończyć z godnością, to twórcy leją wodę, bo biznesplan jest rozpisany na 8 sezonów. W sumie to w tej części, nic się nie wydarzyło znaczącego, konflikt między ludźmi a niebieskimi stoi w tym samym miejscu co na końcu drugiej części. Jedynym powiewem świeżości jest Varang, fajnie zrobiona postać, tylko też niewiele wnosi do fabuły głównej. Nie wiem czy to wina chciwości producentów, czy samego Camerona, który na starość nie dba już o reputację. Mimo wszystko oglądało się dobrze. Stąd naciągane 7.