Tajny agent Bobby Gaines podejmuje walkę z handlarzami metamfetaminą w małym miasteczku. Szybko zostaje okrzyknięty bohaterem, jednak mężczyzna skrywa pewną tajemnicę.
Kiedy najsłynniejsza indyjska aktorka niespodziewanie znika, poszukiwania stopniowo odsłaniają bolesną prawdę o jej z pozoru idealnym życiu i rodzinie.
Młoda para z Brooklynu wyjeżdża do domku w głuszy, by nawiązać ze sobą głębszą więź. Odłączeni od telefonów oraz Internetu nie wiedzą, że Ziemia została zaatakowana.
Cztery kobiety w nowojorskim metrze. Cztery zagadkowe twarze i cztery zabłąkane spojrzenia. W wagonie niezrównoważony mężczyzna zachowuje się coraz bardziej agresywnie. Eksplozja przemocy wydaje się tylko kwestią czasu. Zanim nadejdzie kulminacja, raz po raz cofamy się w przeszłość, aby poznać historie pasażerek. "Materna" nie jest jednak filmem o przeznaczeniu, które splata losy nieznanych sobie osób. To film o tym, że każdy człowiek jest osobnym mikrokosmosem, złożonym z konstelacji problemów. A także o tym, że ludzie są bardzo różni, ale też trochę podobni. Powraca tu motyw więzi rodzinnych, tego pierwotnego rodzaju przynależności, które często bywa uwikłaniem. Kolejne segmenty, mimo iż połączone fabularnie i tematycznie, mogłyby funkcjonować jako osobne całości - posiadają cechy dobrych opowiadań, są jednocześnie skondensowane i otwarte, niedopowiedziane, lecz kompletne.
Starsza pani mieszkająca w nowojorskim Chinatown otrzymuje pomyślną wróżbę i jedzie na wycieczkę do kasyna. Wkrótce po powrocie odwiedzają ją gangsterzy.
Dzień z życia kilku aktorów i scenarzystów spędzony przy dźwiękach muzyki Schuberta, Wagnera i Offenbacha w niewielkiej kawiarni w bocznej uliczce. Tym razem obejrzymy Min-hie Kim w roli Areum, jakby wyjętej z poprzednich filmów Honga, zdystansowanej i w gruncie rzeczy zbuntowanej dziewczyny, która przy kawiarnianym stoliku spisuje podsłuchane rozmowy klientów. Dziwnym trafem wszystkie dotyczą samobójstwa. Ale czy faktycznie Areum podsłuchuje, czy raczej jest autorką, pisarką szukającą natchnienia, a poszczególne sceny to wizualizacja jej myśli? Choć stara się zachować neutralność, raz po raz jest przez swoich bohaterów wciągana do rozmowy, w końcu napije się z nimi soju. Hong nie opuszcza charakterystycznego dla siebie, nakreślonego - wydawałoby się - kilkoma zaledwie kreskami uniwersum, przekonując, że prawdziwie filozoficzne pytania padają zawsze w rozmowie z Drugim, nie w samotności.