1985 rok, Węgry. 20-letni Geri przeprowadza się, aby zapisać się na Uniwersytet Ekonomiczny. Dołącza do reformatorskiej grupy, której przewodzi Szava. Geri jednakże skrywa tajemnicę - został zwerbowany przez komunistyczną bezpiekę.
Szani, Tina i Emese to diwy – trzy 20-letnie dziewczyny, które mogą godzinami opowiadać o makijażu, ciuchach czy zdjęciach profilowych. Kiedy młody reżyser zaczyna filmować ich życie, wkrótce dowiaduje się, co kryje się za perfekcyjnym makijażem.
Pod koniec lat 80. wielu nastoletnich Węgrów marzyło o wyjeździe na pewien niezwykły obóz letni. Podczas trwającego trzy tygodnie turnusu, nastoletni chłopcy i dziewczęta zostawiali za sobą realia ostatnich dni ustroju socjalistycznego i wkraczali w baśniowy świat krainy Epipo – miejsca, gdzie działa się magia, dzieci odgrywały różne role i wymyślały swój własny język. Charyzmatyczny kierownik obozu potrafił oczarować dzieci, jednak oprócz niewinnych gier na terenie obozu systematycznie dochodziło też do upokarzania i nadużyć, co skrzętnie przez lata ukrywano.
Nieheteronormatywna para podejmuje decyzję o adopcji dziecka. Była węgierska posłanka, oraz muzyczka Nóra decydują się na ten krok, mając świadomość, jak trudno jest na Węgrzech parom jednopłciowym powiększyć rodzinę.
József jest węgierskim pianistą, który ma niebywały talent łączenia współczesnego jazzu z tradycyjną cygańską muzyką. Jego oryginalne dźwięki przyciągają uwagę współpracującego z Rolling Stones saksofonisty Tima Riesa. Muzyk przybywa do Budapesztu, aby wystąpić z zespołem Józsefa. Pianista odnosi sukces, ale poza sceną zmaga się z rzeczywistością. Walczy z nadwagą i nie ma pieniędzy na opłacenie zaległych rachunków. Co gorsza, jego małżeństwo przeżywa trudne chwilę. József zaczyna marzyć o zdobyciu Ameryki. Po drodze udaje mu się odkryć, że sukces nie jest celem, ale podróżą samą w sobie.
Spartathlon to jeden z najtrudniejszych ultramaratonów na świecie i kultowe zawody dla miłośników biegania. Wyzwaniem jest tu nie tylko dystans, lecz także mordercza trasa i restrykcyjnie przestrzegane limity. Dlatego każdy szanujący się ultras powinien choć raz w życiu przemierzyć trasę 246 km z Aten do Sparty, aby ucałować stopy króla Leonidasa, przy którego pomniku znajduje się meta biegu i otrzymać wieniec laurowy. Pomysł zrodził się 35 lat temu, aby upamiętnić trwający 36 godzin bieg greckiego posłańca Fidippidesa z Aten do Sparty z prośbą o pomoc w bitwie z Persami pod Maratonem. Dziś nikt nie musi już zdobywać się na taki wysiłek, ale nadal można spotkać zapaleńców biegania, którzy co roku przemierzają tę trasę w ramach Spartathlonu. Film przedstawia czterech sportowców, których marzeniem jest ukończenie ekstremalnego wyścigu. Wśród nich jest również reżyser filmu, który bierze udział w zawodach. Celem jest nie tylko sprawdzenie granic fizycznych możliwości, lecz również praca nad sobą i mierzenie się z osobowościowymi problemami. Obserwujemy chronologię tego długodystansowego biegu oraz jego "boczną linię". Poznajemy przyjaciół i rodzinę sportowców, dla których udział w Spartathlonie jest niezwykle intensywnym przeżyciem. Zmusza on do skonfrontowania się z ekstremalnymi trudnościami i przekroczenia granic własnych możliwości, zarówno w ciele, jak i duszy. I choć motywacja bywa różna: ucieczka od codzienności, stawianie czoła starzeniu się czy poszukiwanie w biegu elementów nadprzyrodzonych, każdy ze sportowców przechodzi proces kontemplacji i samopoznania, doświadczając również własnej śmiertelności. Obserwując myśli i "nagie" emocje sportowców uświadamiamy sobie, że ich udział w Spartathlonie przypomina indywidualną i rodzinną psychodramę, w której proces przekraczania samego siebie oznacza de facto testowanie fizycznych aspektów ludzkiej kondycji z uwidacznianiem pełnego spektrum jego absurdalności.