Windykator wplątuje się w niebezpieczną sytuację, gdy skorumpowany biznesmen, dla którego odzyskał 100 000 dolarów, nie chce mu zapłacić zwyczajowego procentu za jego usługi.
Nigdy nie widziałem żadnego ze spin-offów Django/Sartana. Ten mały klejnot jest pierwszy, a po jego obejrzeniu, mam ochotę na wszystkie inne. Tak czy inaczej, przejdźmy do recenzji.
Manuel "Cuchillo" Sanchez (Tomas Milian) wraca do swojego rodzinnego miasteczka, jednak może cieszyć się nim jedynie przez chwilę, gdyż tego samego dnia trafia do więzienia. Zostaje umieszczony w celi razem z meksykańskim poetą, Ramirezem (José Torres), który oferuje mu 100$ za pomoc w ucieczce. Po sprawnie przeprowadzonej akcji oswobodzenia siebie i poety, panowie wyruszają razem do Teksasu. Jak się szybko okazuje, Ramirez spieszył się nie tylko do wolności, ale również do ukrytego w Burton City złota. Kluczem do wszystkiego jest tytułowa strona pewnej starej gazety. Na swoje (nie)szczęście, Cuchillo wejdzie w posiadanie owego papieru, co sprowadzi na niego prawie same kłopoty. W pogoń za naszym bohaterem ruszają inni pretendenci do skarbu.
Marynarz, który dostał od dziewczyny list informujący o zerwaniu związku, rusza na poszukiwanie przygód. Nie wie jednak, że to nie jego ukochana napisała te słowa.