Nie mowie tutaj o urodzie jako urodzie bo jennifer lopez to nigdy z niej nie była, tylko o postępie starzenia i ogólnej prezencji.. fajna żywa babka , siedemdziesiątki to bym jej nie dał widząc ją teraz w kinie.. biorę też poprawkę że zapewne ma kilo szpachli na buzi, ale kto w tych amerykańskich filmach nie ma..