Ciekawostka numer jeden: Truth or Consequences, miasto położone w Nowym Meksyku, dawniej nazywało się Hot Springs, ale potem zostało przechrzczone na cześć radiowego show. Kiedy oglądamy współczesne T or C, popkulturowe miano nabiera dziwnego i dość niepokojącego wydźwięku. Miejsce to wygląda na dotknięte entropią, opustoszałe, postarzałe i zastygłe. Niewiele dzieje się pod jasnym i czystym niebem. Ciekawostka numer dwa: nieopodal znajduje się kosmodrom. Dla dokumentalistki Hannah Jayanti staje się on impulsem do snucia fantazji o możliwej przyszłości, w której ludzie opuszczają planetę, aby nieść dalej zarodniki ziemskiej cywilizacji. "Truth or Consequences" to film ciążący w stronę mockumentu, lecz pozbawiony typowego dla nurtu komediowego rysu. Futurystyczne akcenty wzmacniają melancholijną tonację całości – nakazują spojrzeć na tytułową miejscowość jak na relikt minionych czasów.
Film będący efektem współpracy Billa Morrisona z muzykiem Billem Frisellem, został zainspirowany powodzią nad Missisipi w 1927 roku, najbardziej niszczycielską w historii Stanów Zjednoczonych, i spowodowanymi nią przemianami amerykańskiego społeczeństwa. W wyniku tej katastrofy domy musiało opuścić ok. 600 tys. osób. W filmie Morrison wykorzystał filmy dokumentujące tamte wydarzenia, zwracając uwagę na ludzi, których dotknęła tragedia. To ich wizerunki uzmysławiają ludzki wymiar tamtych wydarzeń.