Kiedy arystokrata Eddie dziedziczy rodzinną posiadłość, odkrywa, że jest ona siedzibą narkotykowego imperium, a jego właściciele nigdzie się nie wybierają.
W swoim fabularnym debiucie pochodząca z Irlandii Północnej Aoife McArdle przenosi nas do niewielkiego nadmorskiego miasteczka. Surowy, zimny krajobraz współgra tu z nastawieniem mieszkańców, wśród których próżno szukać serdeczności czy empatii. W takim środowisku funkcjonuje na co dzień 17-letnia Candice (Ann Skelly), zatem trudno się dziwić, że dziewczyna stara się uciekać do świata fantazji. Czasem świadomie, a kiedy indziej w trakcie gwałtownych ataków epilepsji. Paradoksalnie właśnie wtedy jej „wizje” wydają się być najbardziej klarowne. Podczas jednej z nich widzi przystojnego, młodego chłopaka, którym wyraźnie jest zaintrygowana. Nie daje jej to spokoju, zwłaszcza że poznaje mężczyznę do złudzenia go przypominającego. To chyba jedyne, co trzyma ją w rodzinnym miasteczku terroryzowanym przez lokalny gang.
Trzydziestokilkuletni, niepijący alkoholik Jack wiedzie spokojne życie ze swoją wieloletnią dziewczyną. Usilnie starają się o dziecko. Jack postanawia oświadczyć się Camilli. Kiedy wszystko zaczyna się idealnie układać, w jego życiu pojawia się Anna, dziewczyna, którą Jack poznał osiem lat temu na koncercie w Manchesterze. Spędził z nią noc, a wynikiem tego spotkania okazuje się siedmioletni Phoenix. Jack musi stawić czoła swojej przeszłości i odnaleźć się w roli ojca.