Proszę o obiektywną ocenę jego dorobku aktorskeigo

Pytanie kieruję do starszych widzów którzy lepiej poznali jego twórczość.

W tej chwili uważa się Olbrychskiego za aktora który się skończył i juz nic sobą nie reprezentuje.Mam w takim razie pytania czy w swoich lepszych czasach był rzeczywiście dobrym aktorem? czy ma jakieś znaczące role przez które na pewno zapisze się w polskiej kinematografii?

1.Jaka była jego ostatnia dobra rola?

2.Która jego rola okazała się na tyle niefortunna że zapoczątkowała początek jego końca?

3.Którą rolą ostatecznie potwierdzi swój koniecj ako aktora?

4.Pytanie raczej do Pań-Czy Olbrychski obiektywnie rzecz ujmując był przystojnym aktorem czy zawsze uważano go za przydala-pytam bo w tej kwestii panują skrajne opinie.np.moja Babcia twierdzi że zawsze był brzydki.

10
  • Zanim głos zabierze ktoś bardziej zorientowany, wrzucę swoje trzy grosze (22 obejrzane filmy jak dotąd).

    1.Za dobrą uważam rolę w 'Un homme et son chien'.

    2.Jako pomysł reżyserski maksymalnie odrzuca mnie 'Nie opuszczaj mnie' (nomen omen).

    Czyli (na obecne rozeznanie) - coś się zmieniło w 2009, zwłaszcza, że zaraz potem miał rolę w maksymalnie brutalnym 'Salt'.

    3. O ostatecznym końcu jako aktora trudno powiedzieć, bo z moich doświadczeń z nadrabianiem filmografii aktorów systemem '50+ obejrzanych filmów' (zdarzyło się chociażby przy Christopherze Walkenie) wynika, że po serii kitów czasami nawet stare lwy ryczą jak młodziki.

    4.Dla mnie był przystojny i nadal w pewien sposób jest, chociaż urok cherubina z lat szczenięcych poszedł już w siną dal.

  • w BRZEZINIE był dla mnie najbardziej przejmujący i jednocześnie niepokojący.
    W scenie gdy zrozpaczony po utracie żony zaczyna potrząsać córeczką, nie wiadomo czy świadomie, czy w napadzie szału jest absolutnie genialny.
    Takiego poziomu aktorstwa sięgnął w moim mniemaniu jeszcze kilka razy:
    "KRAJOBRAZ PO BITWIE" Wajdy - zaskakująco słaby fizycznie i psychicznie przekonuje w roli Borowskiego.
    "WSZYSTKO NA SPRZEDAŻ" Wajdy - jako niechciany następca Cybulskiego. Wielki aktor, ale nie chcący przyjąć spuścizny po CYBULSKIM. Kapitalna rola. OLBRYCHSKI walczy o swoją TOŻSAMOŚĆ i wygrywa. Scena gdy biegnie pośród koni po prostu piękna.
    "ZIEMIA OBIECANA" - to już prawdziwy samograj. BRAWURA WARTA KAŻDEGO OSCARA. To jak Olbrychski mówi "A jak ja mam zareagować na taką potwarz" zdradzanemu mężowi. Jak cynicznie kpi z widzów w teatrze, jak odmawia pomocy Andrzejowi Łapickiemu. MAJSTERSZTYK.
    NAJLEPSZY AKTOR POLSKIEGO KINA, BO POKAZAŁ WIDZOM CO TO ZNACZY ROZWÓJ AKTORSKI.
    Filmy pozwalają śledzić zmianę, bogactwo warsztatu.
    Aktor wszechstronny.
    Szkoda, że większość pamięta go z trylogii. Bo choć zgrał w niej wspaniale, prawdziwy pazur pokazał właśnie w:
    "BRZEZINIE"
    "WSZYSTKO NA SPRZEDAŻ"
    "KRAJOBRAZIE PO BITWIE".

    1.
    "Nieznośna lekkość bytu" - koncert! Po prostu koncert!
    "To ja, złodziej" - fantastyczna rola komediowa.
    Także w "Persona non grata" był świetny.

    2. "Klan" oczywiście do spółki z Biedronką

    3. To nigdy nie nastąpi. Daniel jest niezatapialmny. Zobaczysz, jeszcze wróci!

    4. Był piękny, bo jako jeden z niewielu polskich aktorów był... wysportowany.
    Polacy to platfusy bez mięśni pokroju Jana Nowickiego, Andrzeja Seweryna. We wczesnej młodości miał rywali w osobach Cybulskiego, Łapickiego, Łomnickiego, ale potem... właściwie nie miał rywali. No, bo kto? Pszoniak? Kondrat? Śmiech na sali. Tylko wielki Jerzy Radziwiłowicz ("Człowiek z marmuru") na chwilę odebrał mu palmę pierwszeństwa, a potem, wiadomo, latka lecą, zastąpił go dzielnie Linda.

  • Aktor za mlodu wspanialy, teraz zapewne zdziadzial I jak wiekszosc polskich swietnosci filmu (aktorow, rezyserow, etc.) z czasow PRLowskich wydaje sie byc pochlaniany przez obecna nedzna jakosc polskiej kinematografi.
    Dla mnie bardzo nieatrakcyjny mezczyzna... Ani jako mlody czlowiek, ani teraz jako starszy pan. Wiem ze nie milo to brzmi I zachowalabym to dla siebie, ale odpowiadam na pytanie.

  • W swoich najlepszych czasach był genialnym aktorem. Jednym z najlepszych w polskiej historii. Ostanie lata? No cóż ... Olbrychskiego spotkało to co wielu znakomitych aktorów - jest już zgranym, wiekowym i wypalonym aktorem.

    Nie jest to nic niezwykłego. Brando w ostatnich latach swojego życia też grał w gniotach i zbierał nominacje do Złotych Malin. De Niro czy Pacino też już od jakiś 20 lat odcinają kupony od dawnej sławy i mają najlepsze lata już dawno za sobą. Taka kolej rzeczy.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: