Palestyńczycy osadzeni w izraelskich więzieniach wierzą, że ocalą swój naród, tylko jeśli urodzą się kolejne pokolenia palestyńskich dzieci. Tylko jak to zrobić bez możliwości spotykania się z żonami? Rozwiązaniem staje się szmuglowanie spermy, w czym pomagają przekupni strażnicy. Tytułowa Amira została spłodzona właśnie w taki sposób. Wychowana w kulcie uwięzionego ojca będzie musiała zweryfikować swoją tożsamość, gdy jako nastolatka odkryje, że przy jej poczęciu nie wszystko poszło zgodnie z planem.
"Yomeddine" oznacza w języku arabskim "Dzień Sądu". Fragmentem, który najbardziej nawiązuje do tego pojęcia, jest scena wschodu słońca pod mostem, gdzie Rayes mówi Beshayowi, że "na Yomeddine, wszyscy będziemy równi". Wyleczony z trądu kopt Rayes i przygarnięty przez niego sierota Beshay po raz pierwszy opuszczają granicę kolonii trędowatych i ze skromnym dobytkiem przytroczonym do grzbietu osła wyruszają w podróż przez Egipt, by odnaleźć to, co zostało z ich korzeni, z ich rodzin. Konfrontują świat ze wszystkimi jego smutkami, trudnościami i chwilami łaski, w poszukiwaniu rodziny, swojego miejsca na świecie, odrobiny człowieczeństwa.