Diego Felipe Bertie Brignardello

Diego Bertie

Jest z pochodzenia Peruwiańczykiem. Urodzony 2 listopada 1967 roku w Lima, naprawdę nazywa się Diego Felipe Bertie Brignardello. Ma siostrę Monicę i dwóch braci Gonzalo i Fernando Bertie. Studiował na wydziale menadżerskim i psychologii na Uniwersytecie. Karierę zaczynał od śpiewania w grupie rockowej Imagenes. Do dziś śpiewa i to nie tylko rock - występował na scenie w musicalach Nędznicy i Fantom w Operze. Zadebiutował rolą Phila w produkcji filmowej "Witamy w Oblivion" /Ultra Warrior/ (1990). Za postać Raskolnikowa /Ramóna Romano/ w adaptacji "Zbrodni i kary" Dostojewskiego - "Sin compasión" (1994) otrzymał nagrodę na festiwalu filmowym na Hawanie.

A telenowele? Ta obsypana największą liczbą nagród - także dla Diega - to "Cosas del amor" (1998). Inne to "Obsesión" (1996), "La Noche" (1996), "Leonela" (1997)... Po serialu "Kochankowie" /Amantes de Luna Llena/ (2000) zagrał w "Cazando a un millonario" (2001) z Fabiolą Colmenares, a potem w Brazylii (to rzadki wypadek, by Brazylijczycy uznający swe telenowele za o niebo lepsze od innych, zaprosili aktora hiszpańskojęzycznego) w serialu "Vale Todo" (2002) u boku Meksykanki Itati Cantoral.

Jeśli ktoś komuś zrobi na planie głupi (albo i nie głupi) dowcip, to na pewno będzie to Diego Bertie. "Poczucie humoru jest na planie niezbędne, bez tego nie przeżylibyśmy. Poza tym bardzo zbliża ludzi, a ja lubię pracując, mieszkając, jedząc i spędzając cały czas z ekipą czuć się jak w rodzinie" - mówił Diego w wywiadzie. Może dlatego nie plotkuje (przynajmniej tak twierdzi). Nie lubi przyjęć i imprez branżowych, uważa się za "człowieka oddanego pracy i całkiem normalnego". Przyznaje się, że płacze, "bo mężczyźni zawsze mają powody, by płakać". I nie ma kompleksów, iż nie jest uważany - uwaga, uwaga! - za przystojnego (hm, tak przynajmniej pisał o nim dziennikarz w roku 1998). "Zostałem aktorem, by przełamać swą nieśmiałość" - odpowiedział. Ale w dwóch sztukach pokazał się w teatrze nago. "Ojej, miałem 20 lat, nagość była uzasadniona akcją, a sztuki były po prostu dobre. Teraz bym się już nie rozebrał, także dlatego, by nie wywoływać sensacji na planie".

Jego pierwszą miłością była siostra narzeczonej jego brata. "Miałem sześć lat i zaśpiewałem dla niej serenadę. Nie wzbudziło to jej entuzjazmu". Twierdzi, że dużo trudnej uwieść mu kobietę niż kamerę. "Kobiety są nieprzewidywalne i dlatego nie wierzę w żadne strategie czy plany podbojów. Uwiedzenie musi być naturalne, ważne jest wzajemne poznanie, dotarcie do serca i duszy. Żeby uwieść, nie można niczego udawać". Nie uważa się w związku z tym za Don Juana - gdyby jako aktora podniecało go to, że kobiety zachwycają się jego powierzchownością, "byłoby to śmieszne". Jest zakochany w swej żonie Bibianie, którą poznał na plaży, kiedy oboje mieli po 14 lat. "W kobiecie najważniejsze jest spojrzenie i skóra. Fascynują mnie kobiety kobiece, które łączą w sobie kruchość z charakterem. Taka właśnie jest moja żona. Wydaje się dzieckiem, a jest wielką, wspaniałą kobietą". Mają córeczkę Aissę.

Pracuje na zmianę w Peru i Wenezueli. Uwielbia podróże, przez trzy lata mieszkał w Hiszpanii, w Madrycie i Sewilli. Lubi czytać, kibicować i gotować.

Więcej

Dane personalne:

wiek:

data urodzenia: 2 listopada 1967

miejsce urodzenia: Lima, Peru

wzrost: 187 cm

żona Viviana Monge (1998 - 2004, rozwód), córka Aissa (ur. 1999)
Ma trójkę rodzeństwa: Monicę, Gonzala i Fernanda.

forum osoby Diego Bertie

Na razie nikt nie dodał wątku na forum tej osoby.
Spróbuj swoich sił i podziel się opinią.
Możesz być pierwszy!

Dodaj wątek na forum