Film z cyklu „Święta polskie”, tym razem ilustrujący święto nie całkiem polskie, ale mocno już zakorzenione w rodzimej rzeczywistości – Walentynki. Scenariusz do niego wyszedł spod pióra Jerzego Pilcha. Dla znanego pisarza, laureata Nagrody Nike, to już drugie spotkanie z tym cyklem: wcześniej napisał on scenariusz do znakomitego „Żółtego szalika”. Jego współpraca z reżyserem Januszem Majewskim zaowocowała opowieścią pełną humoru i wdzięku, traktującą o miłości z lekkim przymrużeniem oka i nutką nostalgii. Duża w tym zasługa również grającego główną rolę Wojciecha Malajkata. Bogdan był kiedyś muzykiem w krakowskiej orkiestrze, później dziennikarzem muzycznym w poważnym, niszowym piśmie. Swobodny stosunek do życia, pieniędzy i kariery sprawił jednak, że nie wzniósł się na szczyty swoich możliwości. Niektórzy powiedzieliby nawet, że upadł całkiem nisko. Bogdan nosi teraz ksywkę „Mozart”, jest bowiem kloszardem na warszawskim Dworcu Centralnym, gdzie przygrywa na akordeonie i żyje z tego, co ludzie wrzucą mu do czapki. Ale czuje się szczęśliwy. Inni stale gdzieś gonią, czymś się denerwują, a on delektuje się świadomością, że nic nie musi. Potrzeby ma skromne, pieniędzy za wiele nie potrzebuje, bo przecież na dworcu jeszcze nikt z głodu i zimna nie umarł. Ale pewnego dnia do pudełka na drobne ktoś niespodziewanie wrzuca mu pękatą różową kopertę. W środku jest 50 tys. zł i list. W liście anonimowa ofiarodawczyni wspomina ich miłosny związek sprzed lat. Czuje się winna moralnego upadku Bogdana i chce mu to wynagrodzić. Mozart nie jest pewien, która z dawnych kochanek zrobiła mu taki prezent. Wyrusza więc pociągiem do Krakowa, aby wyjaśnić zagadkę i zwrócić pieniądze „sponsorce”. W grę wchodzą trzy panie…
Gorzka satyra na Amerykę i współczesną cywilizację, w której surrealizm przeplata się z dosłownością, banał z misterium, patos z groteską. Akcja filmu rozgrywa się na kalifornijskiej pustyni, ale mogłaby gdziekolwiek indziej: nie ma już bowiem zakątka na Ziemi, na który nie wkroczyłaby cywilizacja przemysłowa. Nawet pustynia usiana jest telewizorami. Na piaszczystych wydmach stoi łóżko, telewizor, stół i krzesła, sprzęty kuchenne. Tutaj toczy się życie Karen i Wesa, młodego małżeństwa, które przeżywa głęboki kryzys uczuciowy.Bezpośrednią przyczyną nieporozumień jest niechęć Wesa do posiadania dzieci, których Karen tak bardzo pragnie...[www.filmpolski.pl]
Podczas kinowej projekcji filmu "Jutrzenka" postacie na ekranie ożywają i rozpoczynają dialog z publicznością. Władze reagują wysłaniem na miejsce cenzora.
Film eksperymentalny. Filmowy portret pisarza. Osią filmu jest rozmowa z Tadeuszem Konwickim. Drugą warstwę tworzą cytaty filmowej twórczości Konwickiego. Kolejną - liczne fragmenty dokumentalne z przełomowych momentów naszej historii. Esej o człowieku, artyście i historii, której był świadkiem i którą współtworzył.
Bohaterami tego filmu są dłonie i skrzypce. Nie zobaczymy twarzy bohatera, tylko szczególny związek - niemal miłosny - jaki zachodzi między muzykiem i instrumentem. Jak można się przekonać, dłonie zdolne są wyrazić wiele emocji i stanów umysłu: onieśmielenie, zachwyt, zakłopotanie, skupienie, natchnienie. Tytułowa miłość koresponduje też z emocją, jakie wyraża dźwięk skrzypiec. Film przedstawia skondensowany w kilkunastu minutach rozwój wykonawcy - od pierwszego nieśmiałego przesunięcia smyczkiem po strunach po grę zespołową w orkiestrze, ruch ze wsi do miasta - z wiejskiego domu do mieszkania w kamienicy. Kompozycji ujęć towarzyszą wskazówki nauczyciela. W filmie zachodzi niemal alchemiczna przemiana nieożywionych skrzypiec w żywy instrument, który starzeje się wraz z właścicielem, by na koniec filmu spocząć w ciszy w futerale.