Claude Lanzmann przez 12 lat kręcił "Shoah" (1985) - obraz, który na zawsze zmienił reprezentację Holokaustu w kinie, nie wykorzystując przy tym ani jednego ujęcia czy zdjęcia archiwalnego. Przed "Shoah" nie było filmów o Zagładzie. 40 lat później Guillaume Ribot zagłębił się w 220 godzinach nakręconych przez Lanzmanna materiałów, które nie weszły do finalnej wersji filmu. Reżyser pracował na oślep. Wiedział, że chce rozmawiać z ofiarami, świadkami i oprawcami, ale koncepcja jego filmu często się zmieniała. Nie był łatwym człowiekiem. Poznajemy go jako reportera, który goni za umykająca prawdą, zmęczonego podróżami i problemami z finansowaniem projektu. Początkowo uważał, że Polska nie jest ciekawym miejscem, bo "nic tam już nie ma", ale gdy zdecydował się tu przyjechać natychmiast zrozumiał, z czym będzie musiał się zmierzyć. Ribot używa tylko słów Lanzmanna zaczerpniętych z jego pamiętnika oraz fragmentów nigdy wcześniej niepublikowanych wywiadów, które przeprowadził, pracując nad jednym z arcydzieł sztuki filmowej.
Filmowy portret postaci wyjątkowej i zupełnie nieprawdopodobnej, a przede wszystkim kontrowersyjnej. Przez jednych był czczony jako wielki eksperymentator, a przez innych traktowany z pogardą jako zwykły wariat i autor wulgarnych tekstów. Frank Zappa – urodzony w 1940 roku kompozytor-samouk i producent. Poruszał się pomiędzy awangardą (przez cały czas pozostawał pod silnym wpływem twórczości Edgara Varèse) i muzyką współczesną, ale w jego utworach nie brakowało też odwołań do muzyki popularnej. Słynął z ironicznych i humorystycznych tekstów i charakterystycznego wąsa, który nosił przez większość życia. W swoim filmie Thorsten Schütte oddaje głos samemu bohaterowi, składając całą opowieść z precyzyjnie dobranych materiałów archiwalnych: wypowiedzi i wywiadów Zappy z różnych okresów jego twórczości, fragmentów koncertów i prób czy medialnych komentarzy na jego temat. Śledzimy karierę muzyka od czasów, kiedy jako nastolatek pokazywał w telewizji grę na rowerze, przez etap poszukiwań i bardzo płodne lata 80., po ostatnie dni przed śmiercią artysty w 1993 roku.