Russell to młody naukowiec ze świetnymi pomysłami na ratowanie populacji pszczół i tragicznym stanem konta – nikt nie chce finansować ani jego badań, ani też jego utrzymania. Do czasu. Pewnego dnia do Russella zgłasza się Patti (znana z "Glee" Dot-Marie Jones), ekscentryczna właścicielka hodowli pudli, która ma dla niego intratną propozycję. Russell musi jednak najpierw przyjechać na jej farmę, by dowiedzieć się, że Patti nie potrzebuje tak naprawdę pomocy w hodowaniu perfekcyjnych pudli – zdecydowanie bardziej interesuje ją bowiem hodowanie perfekcyjnych ludzi. "Hodowla" zaczyna się jak standardowy horror, ale szybko okazuje się, że reżyserowi Aleksowi Goyette’owi bardziej niż o strach chodzi o wywołanie w widzu poczucia narastającej niezręczności wynikającej z obserwacji młodego, spłukanego inteligenta, który dwoi się i troi, by jednocześnie nie wziąć udziału w przedsięwzięciu zrodzonym w mokrych snach nazistów, ale też nie stracić jedynej szansy na godziwy zarobek. Jeśli dodamy do tego porywającą i przerażającą rolę Dot-Marie Jones, otrzymamy filmowy odpowiednik wypadku samochodowego – "Hodowla" powoduje bowiem, że mamy wielką ochotę zamknąć oczy, ale jednocześnie nie możemy przestać patrzeć.
Emily, opiekunka do dzieci, zostaje zamordowana przez zamaskowaną postać. Niedługo potem studentka Deena zgadza się zaopiekować synem szeryfa Rodneya Arnolda, który próbuje rozwikłać zagadkę podrzuconych mu filmów typu snuff.