w nieustraszonych pogromcach wampirów. to była rola, która zostaje w pamięci na bardzo długo :)
Albert Einstein: pogromca wampirów ; ). Zgadzam się, to była moja pierwsza myśl, gdy zobaczyłam go na ekranie. Towarzysząca mi zresztą przez cały seans przez co podśmiewałam się w duchu nieraz.
W 'Egzorcyście' wyglądał dużo młodziej. Ale pokazał tam trochę temperamentu. To podejrzane, że to jego ostatnia rola (czyżby naprawdę szatan go usmiercił:)
Oj tak, Profesor taki, jak być powinien, po prostu genialny ideał wyobrażenia o tej postaci:)
Każdy drobiazg, w stroju, w geście, minie dopracowany i współtworzący doskonałą całość:)
Racja! Świetna, charakterystyczna rola zbzikowanego profesorka. A jak go jeszcze zobaczyłem bez tej charakteryzacji w "Egzorcyście" to nie poznałem, że to on. Dopiero wchodząc na Filmweb, kapnąłem się, że grał tego pijanego reżysera :) Szkoda, że tak dosyć wcześnie pożegnał się z życiem.