Zarozumiały

Typek. Im starszy tym słabszy, to coś wspólnego dla takich ludzi. Lucas, Spielberg i wielu innych.

37
  • Niezupełnie, ja bym go scharakteryzował inaczej.

    To po prostu spec od klasycznej walki dobra ze złem: takiej, która zachwyca widzów pragnących po prostu rozrywki. Pierwszy "Obcy" w reżyserii Ridleya Scotta był horrorem, żeby nie powiedzieć kosmicznym slasherem. Przychodzi Cameron i robi z sequela strzelaninę, jakiej nie powstydziłyby się dzisiejsze gry komputerowe. A jednak... spodobało się. "Obcy-decydujące starcie" osiągnął niesamowity sukces i uwielbienie publiczności za fajność konfliktu, walkę o przetrwanie itp. Analogicznie z Terminatorem, konkretniej dwójką: pierwsza scena to wielka bitwa w przyszłości z robotami. "Lecz decydująca bitwa rozegra się nie w przyszłości, lecz właśnie tu, dziś, tej nocy"-obwieszcza narrator. Wiem, wiem, to wprowadzenie z jedynki, ale do dwójki pasuje również, jak ulał. Gigantyczny sukces.

    Znowu powtarza się wszystko w "Avatarze": po raz kolejny klasyczna, lubiana przez widzów walka dobra z dobrze i jasno zarysowanym złem, bez większych odcieni szarości. Po raz kolejny też w otoczce science-fiction.

    James Cameron po prostu potrafi wyczuć, co podoba się ludowi, perfekcyjnie mu to dając. Wszystko w dochodowej, obficie sprzedajnej formie.

    • Zgadzam się w 80%, gdyż Avatar nie był jego sukcesem to był bardziej pokaz obecnej technologii i efektów specjalnych, ten film nie ma żadnego przekazu, nie ma klimatu jest tylko ładny. Tak jak modelki, piękne ale puste. Co do Terminatora - to jest sukces którego nie uda mu się już powtórzyć, nie te czasy nie ta technologia...

      • Subtelny przekaz choćby taki że amerykanie to ci źli co dzięki swoim finansom i technologi wpieprzają się do innych by mieć z tego korzyści.
        Poza tym nie każdy film musi mieć drugie dno i zmuszać do refleksji oraz różnych interpretacji nad nim by być arcydziełem w swoim gatunku
        Terminator 1 i 2 ok to klasyki SF i lepszych terminatorów nie będzie, ale Avatar to też film o którym się nie zapomni i nie tylko o efekty tu chodzi, ale o cały sposób realizacji filmu mającego prostą historię a jak świetnie ukazaną.
        Pozdrawiam i już nie odpisuje.

        • Niee, Avatar nie ma żadnej wyjątkowości to jest po prostu ładny obraz.. Terminator 1 to klasyk z świetnym klimatem który wylansował Arnolda, to był ogromny sukces i każdy kto oglądał ten film wtedy i dziś powie że to klasyk, natomiast przy Avatarze już teraz nikt nie nazywa go dobrym filmem. T1 to było coś niesamowitego co nie dało się już powtórzyć Cameronowi, przede wszystkim klimat, scenerie, tajemniczość i groza oraz b. dobrze grający główny aktor, Właściwie Avatar to bajka dla nastolatków, nie jest to film mega tragiczny ale taki sobie umówmy się ;)

          • Nie powiedziałbym że T1 osiągnął jakiś wielki sukces, większym sukcesem był T2, który obejrzało bardzo dużo osób nie oglądając wcześniej T1.

            • Popularność i sukces finansowy, a jakość artystyczna to dwie odrębne kwestie.
              Mogą iść w parze, ale nie muszą. Przeważnie nie idą. Bo jedno się kłóci z drugim.

              Cała Topka Boxoffice powiedzmy pierwszych 1000 pozycji z największym zarobkiem to głównie kino rozrywkowe. Pewnie ok 80-90% tych filmów to głupiutkie kino.

              Terminator 1 i 2 mają zbliżony status artystyczny, bo są zdecydowanie dwoma najwyżej ceniony częściami serii zarówno przez krytyków, recenzentów i publiczność.
              Na dodatek jedynym, które zapewniły zyski producentom już podczas pobytu w kinach.
              A co dopiero z uwzględnieniem rynku VHS, DVD, Blu-ray, praw do TV.
              Inne części nawet nie zarobiły na swój budżet.
              Po drugie Terminator 2 to nie do końca typowy sequel, bo J.Cameron w zasadzie nakręcił drugi raz ten sam film z większym budżetem podobnie jak S.,Raimi zrobił z
              Evil Dead 1 i 2, gdzie mając 10 razy większy budżet sequel był rebootem.
              Poniekąd T2 to też podobny zabieg - 7 scen powtarza się w T2, które były w T1 :)
              To nie przypadek :) A przecież liczy się głównie oryginalność i przełomowość,
              a nie kopiowanie. T1 ma o wiele mocniejszy klimat od T2.
              Lepsza rola Arnolda. Kultowa scena końcowa. T1 do T2 jest tym czym jest
              Obcy 1 do Obcego 2.


              Jeśli chodzi o zarobek to zawsze trzeba spojrzeć przede wszystkim na budżet i obliczyć ile film zarobił, a nie tylko spojrzeć na przychód, który bywa mylący.

              W przypadku T1 film zarobił 14 razy więcej niż wynosił budżet.
              Film wzbogacił kieszenie producentów o 33 mln dol. Ale przebitka szokująca.
              Wielki sukces.

              T2 - Film zarobił na czysto ok 150 mln dol., ale przychód był wyższy od budżetu 5 razy.
              Nie było mowy o takiej przebitce jak przy T1, gdzie przy tak skromnym budżecie zwojował nagle kina film mało znanego wówczas reżysera.

      • "Co do Terminatora - to jest sukces którego nie uda mu się już powtórzyć, nie te czasy nie ta technologia..."

        Technologia jest, lecz zmieniło się podejście do kręcenia filmów.

        Efekty komputerowe górują nad praktycznymi.

        Wszystko robi się pod box office i większości produkcji zakłada kaganiec pod postacią PG-13.

        Twórcy idą po najmniejszej linii oporu, czyli efekciarstwo kosztem scenariusza. Najlepszym przykładem jest Marvel. Jest to rozrywka dość dobra, ale bez żadnych wartości.
        Chyba nikomu nie imponuje, że komiksowi bohaterzy ratują świat przed zagładą, którą zazwyczaj sami wywołują?

        • ,,Efekty komputerowe górują nad praktycznymi."

          Znaczy że co? Nie można zrobić dobrego filmu z komputerowymi efektami? Co to za podejście? Nawet jeżeli praktyczne wyglądają realistycznie to mają bardzo ograniczone horyzonty. Ciekaw jestem jak byś zrobił takich Avengersów samymi praktycznymi efektami

          • Można zrobić dobry film przy użyciu CGI, ale należy znać umiar. Filmy Marvela zbudowane są na efektach specjalnych, i do nich tworzy się fabułę (zazwyczaj miałką). Poza tym pod względem wizualnym wyglądają praktycznie tak samo. Nie widać jakiegoś postępu od czasu Avengers (2012).

            Pewnie za jakiś czas tego typu filmy powstawać będą wyłącznie w komputerze i aktorzy staną się zbędni.

            • Nie zgadzam się, filmy Marvela nie ustępują większości megahitów pod względem fabuły, aktorstwa czy dialogów (te są mocną stroną pod względem humorystycznym) , a próbowano już zrobić taką Fantastyczną Czwórkę już w 1994 mając do dyspozycji praktyczne efekty, kukły, animatronika, pirotechnika. Efekt był taki że nie puszczono tego filmu w kinach. Jeżeli CGI wygląda wystarczająco realistycznie, to obejdzie się bez praktycznych efektów.

              • Nie żartuj sobie. Kilka humorystycznych scenek nie przykryje miałkości fabuły. I to nie jest zarzut, bo te filmy takie mają właśnie być.

                CGI nie wygląda jeszcze wystarczająco realistyczne w kwestii na przykład wszelakich eksplozji. I tutaj producenci idą na łatwiznę, bo nawet zwykły wybuch auta potrafią zrobić w CGI.

              • "MEGAHITY" marvela to największe gówna jakie kiedykolwiek powstały (no może prócz DeadPool'a). Są puste, a i technologicznie prezentują jedno i to samo. Aktorzy jak jedna wielka kłoda drewna, scenariusz pewnie można by było ograniczyć w 3 stronach A4. Szczerze, już wolę sobie obejrzeć jakiś film z wytwórni theAsylum, bo przynajmniej wiem, że będzie się z czego śmiać.

              • Filmy Marvela są jakie są, ale zaliczyć je możemy pod względem artystycznym do najgorszej grupy. ODMÓŻDŻACZE :)

                1) Starsze ambitniejsze kino - przełomowe

                2) Dalej nowsze ambitne kino

                3) Dalej starsze kino rozrywkowe z klimatem, kultowymi tekstami, efektami tworzonymi metodami tradycyjnymi

                4) Na końcu nowsze kino rozrywkowe - 100% odmóżdżacze z toną sztucznego CGI.

                Resztę podsumował już "marcin261287" o co chodzi.

                Generalnie b.często popularne produkty często bywają mega przereklamowane (muzyka, filmy, książki, gry), bo są skierowane pod masy.
                A produkty, które są pod węższą grupę odbiorców mają znacznie wyższą jakość artystyczną. To nie musi być reguła, ale b.często tak bywa, a już zwłaszcza w
                XXI wieku :)

  • Zgadzam się. Dodam: wyrachowany, choć tępy cwaniak ogłupiający miliony za miliony dla milionów.

  • ...Olbrychski ^^

  • zdarza się...

  • A Ty co? Wódkę z nim piłeś że się tak spouchwalasz?

  • spielberg to zyd wiec nic dziwnego

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: