Znalezienie ciała sir Karella Borotyna w jego zamku w Czechosłowacji przywołuje okolicznym mieszkańcom wspomnienie o starych opowieściach, że miejsce to jest nawiedzane przez istoty, które ożywają nocą, by odżywiać się krwią żyjących. Potwierdzają to ślady na szyi zmarłego i jego pozbawione krwi ciało, co zdaniem doktora Doskila wskazuje na dzieło wampirów. Jednak inspektor Neumann nie wierzy w przesądy i rozpoczyna rutynowe śledztwo. "Znak wampira" to wyśmienicie skonstruowany horror, w którym obok scen przejmujących pojawiają się również sceny niepozbawione humoru. Jednak granica między grozą i śmiechem jest doskonale utrzymana. Na uwagę zasługują nocne ujęcia, gra aktorska i intryga świetnie łącząca horror z kryminałem.
Losy barona, właściciela fabryki, śmiertelnie chorego księgowego, stenotypistki i sławnej baletnicy splatają się podczas ich pobytu w luksusowym hotelu na terenie Berlina.
Doktor Fu Manchu (Boris Karloff) organizuje wyprawę, której celem jest odnalezienie grobu Czyngis-chana. Jeśli go odnajdzie wejdzie w posiadanie potężnych artefaktów, które pozwolą mu przejąć władzę nad światem. Doktorowi usiłuje przeszkodzić grupa Anglików z Naylandem Smithem (Lewis Stone) na czele.
Szef policji walczy z gangsterem Samem Belmontem, dzierżącym władze w całym lokalnym półświatku. Prosi swego brata Eda, by śledził Daisy, dawną kochankę mafioza. Tymczasem Ed zakochuje się w niej od pierwszego wejrzenia.
Pracujący bez zezwolenia dentysta wchodzi w związek uczuciowy z byłą partnerką swojego kolegi. Gdy kobieta wygrywa duże pieniądze na loterii, życie mężczyzny staje się pasmem problemów.