Ku wielkiemu zdziwieniu rodziny Billy Pilgrim, główne bohater filmu, nagle zaczyna pisać do lokalnej gazety listy opowiadające o wydarzeniach, w których brał udział, a które zaszły w Niemczech podczas II wojny światowej oraz opisuje swoją podróż na fantastyczną, odległą planetę Tralfamadore.
Po kłótni ze swoją współlokatorką, Cheryl (Ayn Ruymen) przeprowadza się do hotelu na przedmieściach L.A. zarządzanego przez jej ciotkę. Rezydujący tam mieszkańcy są nietypowi. Ciotka Martha (Lucille Benson) jest obsesyjnie zafascynowana pogrzebami, mord wisi w powietrzu, a niedoświadczona i ufna Cheryl może być następną ofiarą. Dziewczyna pragnie być traktowana jak dorosła, co zdaje się jej oferować jedynie mieszkający obok fotograf, śpiący z wypełnianą wodą dmuchaną lalką, mający w ścianie otwór, przez który ma wgląd na hotelową łazienkę. Na domiar wszystkiego, poprzednią lokatorką pokoju Cheryl, była Alice - modelka, po której przepadł wszelki ślad.
Dla Davida Manna podróż służbowa zamienia się w koszmar, gdy zostaje zmuszony do stoczenia na drodze śmiertelnego pojedynku z psychopatycznym kierowcą ciężarówki.
30-letni Val Xavier, niespokojny duch, który od 15-tego roku życia zarabiał jako gitarzysta w nocnych klubach, przyjeżdża do małego miasteczka w stanie Missisipi. Miła żona szeryfa, Vee Talbot, oferuje mu nocleg w akurat wolnej celi miejscowego aresztu a także załatwia pracę w miejscowym sklepie. Val ma pomagać właścicielce, Lady Torrance, w zastępstwie jej złożonego ciężką chorobą męża. Stopniowo między obojgiem rodzi się uczucie, zazdrośnie obserwowane przez Carol, nimfomankę, dziewczynę z najlepszej rodziny w miasteczku. Kiedy o romansie dowiaduje się Jabe, mąż Lady Torrance, tragedia jest nieunikniona. Wielu pisarzy ma na swoim biurku rękopis, nad którym stale pracuje, zmieniając wątki i fragmenty, by uchwycić to, co najbardziej ulotne - wspomnienie młodości. Podobnie było w przypadku Tennessee Williamsa, którego sztuka "Battle of Angels", wystawiona w 1939 roku, pojawiła się, przerobiona, ponownie na deskach teatralnych Broadway'u jako "Orpheus Descending", by w końcu znaleźć się na ekranie jako duszna, mroczna wizja amerykańskiego Południa, w filmie "Jak ptaki bez gniazd". Jednak w zamyśle reżysera nie miał to być tylko powrót do wspomnień. Sidney Lumet pragnął nadać swoim bohaterom wymiar bardziej uniwersalny. Dlatego zdecydował się na realizację zdjęć w Nowym Jorku, by tu, tworząc serię obrazów odnoszących się do mitologii, a jednocześnie zawierających się w granicach literackiego pierwowzoru, stworzyć wspaniały, głęboko humanistyczny i pełen żaru film, obraz stworzonego przez ludzi piekła na ziemi. Jego atmosferę podkreśla dodatkowo znakomita muzyka i zdjęcia, a także kreacje aktorskie. [Filmoteka Narodowa]