Polubiłam gościa w "The Glades", bo mu dobrze z oczu patrzy, ale nie opuszczało mnie wrażenie, że
jest w jego grze nieco sztuczności - ta kpina w wiecznie przymrużonych oczach, to nieustanne
przekrzywianie głowy jak u psa, któremu woda się do uszu dostała, wybałuszanie oczu itp. - gdzie ja
to już wcześniej...