Współczułam mu bardzo, bo każdy pismak pokazywał, jak bardzo się stacza przez nałóg. "Ojej – Mattew Perry pije, ćpa i wygląda jak żul." Fajnie. Ale czy ktokolwiek kiedykolwiek zastanowił się, jak bardzo jest mu z tym źle żyć? Że to jest jego trudna codzienna walka. Że zżerają go wewnętrzne "demony”, z którymi jest średnio łatwo walczyć?
Pamiętam z czasów, gdy byłam nastolatką i było mi przykro patrzeć na to, że pismaki zamiast zastanowić się, czy piszą coś krzywdzącego, to piszą, bo mają temat.
Faktycznie odszedł jako pierwszy... Ale dziękuję za wybitną naukę sarkazmu :)