Gospodarz programu o malarstwie i gwiazda lokalnej telewizji jest przekonany, że ma wszystko... dopoki nie zostaje zatrudniona młoda artystka, która kradnie mu show!
Młoda kobieta w ciąży zaczyna odczuwać wewnętrzny przymus spożywania niebezpiecznych przedmiotów; musi uciec od kontrolującej ją rodziny męża, aby zmierzyć się z mrocznym sekretem stojącym za jej obsesją.
Nauczyciel z Michigan's Upper Peninsula bada takie tematy, jak naleśniki, jagody, jajka, tosty, kiełbasa, bekon, angielskie babeczki, kawa, sok pomarańczowy, syrop klonowy, gofry, chleb kukurydziany i truskawki.
Impreza urodzinowa w Catskills. Jest zimno i niebezpiecznie, a do cywilizacji - daleko. Podobne krajobrazy znamy z filmu "Do szpiku kości". Ale wydawać by się mogło, że w historii Sebastiána Silvy niesprawiedliwości społecznej i horroru będzie mniej niż w produkcji Debry Granik. Solenizant i jego goście, których portretuje reżyser, są przecież dobrze sytuowani. Lubią dobrze zjeść i dobrze się zabawić. Mimo że to biali przedstawiciele klasy średniej, Donalda Trumpa nie szanują, wręcz go nienawidzą. Starają się odciąć od tego, co złe - rasizmu i nietolerancji. Ale średnio im to wychodzi, bo niepoprawne politycznie żarty dotykają Tylera - czarnoskórego chłopaka, który jest kumplem solenizanta i niepewnie czuje się w obcej grupie. Wyczuwa rasizm przez skórę, nawet jeśli jest on subtelny i wypierany. Czy kiedy emocje osiągną punkt kulminacyjny, sytuacja wymknie się spod kontroli? Czy nadejdzie chwila, w której wszyscy zechcemy krzyknąć: Tyler, GET OUT!!!
Nowy Jork, rok 1977. Na południowym Bronksie tworzy się historia. Utalentowani i pełni energii nastolatkowie postanawiają spełnić marzenia i wkroczyć do świata muzyki.
Antyteza wypranych z życia filmów o artystach. Tryskający życiem, szalony portret jednego z najwspanialszych fotografów w historii – Roberta Franka, ikony bohemy Nowego Jorku, który w 1944 roku przybył do USA ze Szwajcarii i od razu poddał się energii emanującej z Amerykanów. Film jest pochwałą niepodrabialnego amerykańskiego entuzjazmu wobec życia we wszelkich przejawach, które nigdy się nie poddaje i zawsze walczy o pełnię wrażeń. Frank trafił na idealny czas i szybko został jego kronikarzem – przed jego aparatem przewijali się bitnicy, hipisi, kontrkulturowi artyści i różni odmieńcy z Nowego Jorku. Z równą pasją portretował: walijskich górników, peruwiańskich Indian, londyńskich bankierów i amerykańskich rednecków. Cały czas w drodze, często robiąc zdjęcia z ukrycia, gdy było zbyt niebezpiecznie, utrwalił świat sprzed globalizacji, uwodząco piękny w swojej różnorodności. Jego realistyczne i poetyckie zdjęcia pokazujące samotność i Amerykę niczym z obrazów Edwarda Hoppera, wywołały prawdziwą burzę. Zarzutów wobec niego było dużo – surowy realizm, zła kompozycja, brak logiki i harmonii, nieostrość. To jednak właśnie te cechy jego twórczości zdecydowały o jego sukcesie i pomogły stworzyć nowy styl, zwany antymomentyzmem. Frank darzył miasto Nowy Jork prawdziwą miłością i przez dziesiątki lat rejestrował poezję jego ulic, a wiele z tych obrazów znalazło się w filmie Laury Israel. Był zachłanny na życie oraz ludzi, i stawiał na swobodę twórczą – jeden z filmów kręcił przez godzinę w jednym ujęciu, będąc ciekawym, jakie wydarzenie uda mu się w ten sposób zarejestrować. Awangardowe filmy, które robił całkowicie na swoich warunkach, były dla niego wentylem bezpieczeństwa wobec komercyjnych zleceń, których się podejmował. W "Nie mrugaj – Robert Frank" znalazły się fragmenty wielu z nich. Na archiwalnych nagraniach zobaczymy m.in. Rolling Stonesów wyrzucających przez hotelowe okno telewizor (wyimki z legendarnego "Cocksucker blues", który sam Mick Jagger obłożył zakazem rozpowszechniania, przerażony tym, jak prezentują się poczynania zespołu) i wywiady reżysera ze śmiertelnie chorym synem oraz Allena Ginsberga. Film, bogato ilustrowany zdjęciami Franka oraz muzyką i poezją artystów, z którymi pracował (m.in. Velvet Underground, Bob Dylan, Jack Kerouack, Living Theater), jest także wykładnią jego poglądów na temat sztuki, filozofii i sensu bycia z ludźmi. Jest to również pochwała wolności i braku kompromisów, szczególnie aktualna w świecie ogranicznym regułami globalnych korporacji i zunifikowanych algorytmów.
W dniu wielkiej premiery spółki młody i odnoszący sukcesy przedsiębiorca ponosi klęskę i płaci cenę za swoją pychę. Jake traci wszystko i nie są to tylko jego pieniądze, ale również oszczędności, które były własnością wielu innych ludzi.