Spike Lee reżyserujący Davida Byrne'a z Talking Heads? Jeśli myśleliście, że rok 2020 nie może was już niczym zaskoczyć, byliście w błędzie. "David Byrne: American Utopia" to prawdopodobnie jeden z najbardziej amerykańskich i najbardziej oryginalnych filmów, jakie zobaczycie w tym roku. Wbrew pozorom nie jest to tytuł wyłącznie dla fanów zespołu, jego lidera czy nawet musicali z Broadwayu. To aktualny komentarz do sytuacji politycznej w Stanach Zjednoczonych i autorski rodzaj TED talku przerywany piosenkami i układami choreograficznymi. Z ekranu sączą się leniwie cytaty z Jamesa Baldwina i Janelle Monáe, wspominane są ofiary prześladowań rasistowskich: Emmett Till, George Floyd, Breonna Taylor czy Ahmaud Arbery. Najbardziej niezwykłe jest jednak to, z jaką powściągliwością i szacunkiem Spike Lee podchodzi do scenografii i wizji Byrne'a. Dominuje szarość i asceza, a każdy przebłysk koloru (choćby na powiekach performerów) okazuje się politycznym manifestem. Jak napisał "Vanity Fair": "American Utopia Spike'a Lee pokazuje Davida Byrne'a w szczytowej, elektryzującej formie!"
Historia życia i kariery wybitnego amerykańskiego reżysera Mike’a Nicholsa, twórcy takich filmów, jak Kto się boi "Virginii Woolf", "Absolwent" czy "Bliżej".
Rok 1968. W obliczu braku funduszy na rzetelną relację z konwentów partii rządzących chyląca się ku upadkowi telewizja ABC zorganizowała debatę, do której zaproszono dwóch czołowych intelektualistów. William F. Buckley Jr. był filarem nowego ruchu konserwatywnego, a Gore Vidal – pisarzem o lewicowych poglądach i zdeklarowanym gejem, rozprawiającym się z płciowymi i politycznymi uprzedzeniami (postać znana jest publiczności 4. AFF z filmu Gore Vidal: Stany Zjednoczone amnezji). Powiedzieć, że mieli odmienne poglądy, to eufemizm. Obaj traktowali przekonania adwersarza jako zagrożenie dla świata i przyczynek do nieuchronnego upadku cywilizacji. Tym, co łączyło oponentów, było natomiast niespotykane wyczucie ekranu – doskonale wiedzieli, czym jest telewizja i jak się w niej pokazać. W popisowych mowach dwie sprzeczne wizje Ameryki ścierały się, aż iskrzyło. O znaczeniu debaty Buckley–Vidal świadczą nie tylko wskaźniki oglądalności, ale przede wszystkim bezpowrotnie zmienione oblicze telewizyjnego medium.