Jean-Luc Godard powiedział kiedyś: "Był już teatr (Griffith), poezja (Murnau), malarstwo (Rossellini), taniec (Eisenstein), muzyka (Renoir). Teraz nadszedł czas na kino. A kinem jest Nicholas Ray."
A jak wy odbieracie i oceniacie filmowe poczynania Raya?
Jakiś czas temu wyczytałam w biografii Hłaski o jego romansie z Rayem, mało tego atrakcyjny Marek wcześniej sypial z żoną reżysera także nie tracił czasu:)