Dzień z życia kilku aktorów i scenarzystów spędzony przy dźwiękach muzyki Schuberta, Wagnera i Offenbacha w niewielkiej kawiarni w bocznej uliczce. Tym razem obejrzymy Min-hie Kim w roli Areum, jakby wyjętej z poprzednich filmów Honga, zdystansowanej i w gruncie rzeczy zbuntowanej dziewczyny, która przy kawiarnianym stoliku spisuje podsłuchane rozmowy klientów. Dziwnym trafem wszystkie dotyczą samobójstwa. Ale czy faktycznie Areum podsłuchuje, czy raczej jest autorką, pisarką szukającą natchnienia, a poszczególne sceny to wizualizacja jej myśli? Choć stara się zachować neutralność, raz po raz jest przez swoich bohaterów wciągana do rozmowy, w końcu napije się z nimi soju. Hong nie opuszcza charakterystycznego dla siebie, nakreślonego - wydawałoby się - kilkoma zaledwie kreskami uniwersum, przekonując, że prawdziwie filozoficzne pytania padają zawsze w rozmowie z Drugim, nie w samotności.
Starszy poeta przyjeżdża w środku zimy do odludnego hotelu nad rzeką Han. Ma przeczucie, że za niedługo umrze, więc prosi o spotkanie swoich dwóch dorosłych synów, z którymi dawno temu stracił kontakt. W tym samym czasie młoda kobieta wynajmuje pokój w hotelu, by uciec od zawodu miłosnego i uleczyć serce. Poszukując wsparcia, prosi przyjaciółkę o przyjazd. Poeta i synowie wciąż się mijają, nie mogąc się spotkać w jednym miejscu, chociaż wszyscy trzej chcą uzyskać od siebie wyjaśnienia i podsumowania wzajemnych relacji. Gdy poeta zauważa przez okno dwie przyjaciółki przechadzające się po śniegu, wydaje się, że znalazł odpowiedź na nurtujące go uczucia.