Wskutek zbyt długiego przebywania w więziennej izolatce Henry staje się szaleńcem i mordercą. Jego prawnik próbuje udowodnić, że częściową winę za tę sytuację ponosi Alcatraz.
Młody sędzia jest sfrustrowany z powodu bezradności systemu prawa wobec przestępców. Za namową doświadczonego kolegi po fachu staje się członkiem trybunału dokonującego samosądów na kryminalistach, którzy uniknęli kary.
Drobny gangster z Bostonu, postawiony przed wyborem między surowym wyrokiem za recydywę a rolą policyjnego kapusia, decyduje się donosić na swoich kompanów.