Chociaż "Tańczący jastrząb" jest adaptacją powieści Juliana Kawalca, to stanowi też wariację na temat "Obywatela Kane'a" Orsona Wellesa, żelaznego klasyka, któremu Grzegorz Królikiewicz poświęcił obszerną analizę. Oba filmy opowiadają o wiodącej na manowce drodze do awansu społecznego, o frustracji, pożądaniu, megalomanii, a przede wszystkim – o utraconej niewinności. Oto pewien mężczyzna odcina się od wiejskiego środowiska i rozpoczyna biurową karierę w mieście. Nie znajduje jednak szczęścia, gorzknieje i potwornieje. Królikiewicz opowiada o tym w awangardowej, stawiającej opór i wymagającej formie. Operuje przede wszystkim sugestiami i metaforami. Nadaje postaciom i otaczającej ich rzeczywistości groteskowy rys, a kolejne epizody pokazuje z niekonwencjonalnych punktów widzenia: płonącego z emocji ucha lub chyboczącego się kabla od telefonu.
Opowieść o grupie maturzystów, ich nierozerwalnej więzi i przyjaźni na śmierć i życie. Staś (Mieczysław Cybulski), Jurek (Mieczysław Milecki), Witold (Mieczysław Węgrzyn) i Wojtek (Stanisław Jaśkiewicz) są kumplami od zawsze. We czwórkę odbywają służbę wojskową. Gdy Jurek dowiaduje się o miłości swojej kuzynki Wandy (Elżbieta Barszczewska), w której jest zakochany, i Stasia, pomiędzy przyjaciółmi wyrasta mur wrogości. Pewnej burzowej nocy, w nieodległej wsi wybucha pożar. Podczas akcji gaśniczej, ratując z płomieni Stasia i Jurka, ginie dowódca chłopców, kapitan Śmigielski (Tadeusz Białoszczyński). Ta historia odmienia Jurka...