Gdy kolejny Ghostface pojawia się w miasteczku, gdzie Sidney Prescott (Neve Campbell) próbuje ułożyć sobie na nowo życie, przeszłość powraca do niej z niepowstrzymaną siłą. Tym razem to nie ona jest celem zabójcy, lecz jej córka Tatum (Isabel May). Aby zapobiec najgorszemu i raz na zawsze położyć kres rozlewowi krwi, Sidney musi ponownie stanąć twarzą w twarz z upiorną maską. Przyjdzie jej za to zapłacić nadzwyczaj wysoką cenę.
Dwa poprzednie filmy proponowały nowy start franczyzy, tylko po żeby teraz zamiast schować dumę do kieszeni i spróbować dogadać się z Melissą; to dogadywać się z Neve? W sensie, nic do niej nie mam i kocham Sidney, ale naprawdę ona w pierwszoplanowej roli nie powinna moim zdaniem wracać do franczyzy. Mimo wszystko...
Jestem z tą serią od 1996 roku, oglądam każdą część i w zasadzie kocham niemal każdy film. Dlatego tym bardziej mnie to rozwaliło. Dla mnie to najgorsza odsłona całej franczyzy. I pisze to z ogromnym smutkiem i ze złamanym sercem.
Naprawdę się jarałem, że wraca stary cast i że wreszcie film ma być mocniej skupiony...