Na swój sposób jest to dreszczowiec: rodzina Pietrowów ma bowiem grypę, a przez nią gorączkę, kaszel i dreszcze. Fale zimna i gorąca, które na przemian wstrząsają ekranem, nieuchronnie podwyższą także temperaturę na widowni. Film Kiryła Serebrennikowa ścina bowiem z nóg, pozbawia odporności na zrywającą ze schematami narrację i wywołuje majaki. Ale to tylko pozornie jedna wielka maligna: autorskie działo Rosjanina ("Lato", 18. NH) ma przemyślaną konstrukcję, a trzy różne palety kolorystyczne nie pozwalają nam zgubić się w plątaninie wątków i planów czasowych. Historia zaczyna się w miejskim autobusie, w którym wyraźnie nieswój Pietrow-ojciec ma napad kaszlu. Następnie zaczyna się prawdziwa jazda bez trzymanki: przez podejrzane spelunki, szkolne sale gimnastyczne, pieczary artystów, miejskie biblioteki, wnętrza karawanów, uliczne egzekucje. Deliryczny trip jest w gruncie rzeczy podróżą przez fantazje, sny, wspomnienia i tajemnice, opowieścią o byciu blisko i daleko w rodzinie. Zrealizowana na podstawie nagradzanej powieści Aleksieja Salnikowa "Gorączka" to kawał kinowej poezji stawiającej opór brutalnej rzeczywistości, oszałamiająca miejska baśń i najbardziej zaraźliwy film roku.
Trzy lata po awaryjnym lądowaniu statku kosmitów w mieszkaniowej dzielnicy Moskwy, Julia, zwykła dziewczyna, która miała kontakt z pozaziemską technologią, badana jest w tajnych laboratoriach rosyjskiego Ministerstwa Obrony. Po pewnym czasie okazuje się, że dziewczyna uzyskała supermoc, którą interesują się nie tylko ludzie, ale także obcy, co rodzi zagrożenie na kosmiczną skalę.