Recenzja gry Northgard (2018)

Ciężki żywot wikinga

Wiking to łatwego życia nie ma. Cały sezon trzeba zasuwać, żeby zimą było co jeść i czym w domostwach palić. Czasem każą wydobywać surowce albo ziemię uprawiać, wilki i jakieś mityczne stwory ...
Filmweb sp. z o.o.
Wiking to łatwego życia nie ma. Cały sezon trzeba zasuwać, żeby zimą było co jeść i czym w domostwach palić. Czasem każą wydobywać surowce albo ziemię uprawiać, wilki i jakieś mityczne stwory napadają, a jarl chce jeszcze nowe ziemie podbijać. W Northgardzie jednak nie ma przebacz. Bez pracy nie ma kołaczy.



"Northgard" to ostatnia produkcja niewielkiego francuskiego studia Shiro Games, które do tej pory uraczyło nas dwiema odsłonami "Evoland" będącymi ciekawym podejściem do sposobu opowiadania historii i zręcznego mieszania gatunków rozgrywki.

Tym razem otrzymujemy mniej eksperymentalną pozycję (nie znaczy jednak, że mniej ciekawą), którą można zakwalifikować jako RTS-a. Jak łatwo wywnioskować z samego tytułu gry, tym razem przeniesiemy się w klimaty wikińskie z nieodzowną domieszką tamtejszej mitologii.


Historia, którą opowiada nam kampania dla pojedynczego gracza, jest raczej z tych, o których nie będziecie pamiętać po trzech minutach od rozpoczęcia rozgrywki. Jest tu motyw zemsty, powstrzymania Ragnaroku i takie tam. Jednak to nie fabuła, ale mechanika gry jest kluczem do dobrej i często wymagającej zabawy.

Kolejne misje zaczynamy, mając najczęściej do dyspozycji ratusz, kilku wojów i garstkę mieszkańców. Najpierw zabieramy się za wybudowanie najważniejszych budynków użytkowych, tj. jak chata drwala, zwiadowcy albo myśliwego. Szybko okazuje się, że nie możemy sobie pozwolić na zastawienie obszaru kolejnymi konstrukcjami, ponieważ każdy z podbijanych fragmentów mapy ma ograniczenie liczby budynków, które możemy postawić. Dodatkowo różne obszary mają odmienne specjalizacje – w jednym znajdują się złoża kamienia, inny posłuży jako pole uprawne. To wymusza na nas zrównoważoną i przemyślaną "sześciolatkę".


Wszyscy mieszkańcy bez przydzielonych profesji rzucają się na zbieranie jedzenia. I wiedzą, co robią. W Northgardzie zimy są ostre i nieprzyjazne – brak zapasów żywności oraz opału może się źle skończyć. Dodatkowo spada także efektywność bojowa naszych wojów, a w mrozy wygłodniałe wilki potrafią atakować częściej.

Szykując się na ekspansję, w pierwszej kolejności trzeba wyszkolić zwiadowcę, który ruszy na zwiedzanie okolicy. Tak odkryty teren możemy przyłączyć do naszego po uprzednim wybiciu wrogo nastawionych do nas jednostek i wniesieniu opłaty w żywności. Warto też nadmienić, że kolejne ekspansje są coraz kosztowniejsze, a nasze dylematy coraz większe.


Szybko okazuje się, że musimy bardzo precyzyjnie kontrolować i zarządzać zasobami. Jedzenie i drewno to najważniejsze surowce, ale z czasem do utrzymania i rozbudowy części budynków potrzebować zaczynamy także pieniędzy czy kamienia. Koszty ekspansji i utrzymania stale rosną i w pewnym momencie nietrudno przegapić moment, w którym nadeszła zima, a w naszych spichlerzach wieje pustkami.

To nie koniec naszych zmartwień. Musimy też dbać o dobre samopoczucie naszych podopiecznych. Kiedy wiking zły lub smutny, to gorzej pracuje. Jak gorzej pracuje, to mniej surowców dostarcza. A jak mamy braki w surowcach, to... dobrze wiecie. Żeby zapobiec takim sytuacjom, musimy poprawiać mieszkańcom warunki lokalowe, a także zacząć ważyć piwo oraz zapewnić rozrywkę w postaci skaldów. Jak nietrudno się domyślić, postawienie i utrzymanie potrzebnych budynków "rozrywkowych" podnosi koszty utrzymania. Taki jarl to chyba miał dyplom z ekonomii i zarządzania.


W ciągu kolejnych misji kampanii będziemy prowadzić do boju i przetrwania różne wikińskie klany. Różnią się one niektórymi cechami, które mają wpływ na obieraną przez nas strategię. Dzięki odblokowywanym zdolnościom klanowym nasi ludzie mogą np. zużywać mniej jedzenia, zarabiać więcej na handlu albo też wojownicy stają się odporni na zimno.

"Northgard" oprócz trybu fabularnego oferuje także zmagania sieciowe, które zrealizowane są nadzwyczaj dobrze. Mecze można rozgrywać na zasadach "każdy na każdego", ale też nic nie stoi na przeszkodzie, aby połączyć się w zespoły.


Gry z żywym przeciwnikiem są o wiele bardziej dynamiczne, ponieważ nikt nie bawi się w uprzejmości i raczej premiowana bardziej jest strategia agresywna. Zapomnijcie jednak o tradycyjnych dla RTS-ów Zerg Rushach dziesiątków jednostek. Ze względu na ograniczenia wynikające ze względnie niewielkiej liczby mieszkańców, w "Northgardzie" dochodzi raczej do potyczek kilku, maksymalnie kilkunastu wojowników, a nie bitew na masową skalę. Dodatkowym elementem zaskoczenia są losowo generowane mapy, co zmusza nas do adaptacji na nieznanym obszarze oraz na dopasowanie strategii działania.

Gra Shiro Games jest nadzwyczaj spójna. Mechanika rozgrywki jest dobrze przemyślana, kampania dla pojedynczego gracza całkiem przyjemna i uczy niuansów zarządzania bandą wikingów. Miłośnicy potyczek sieciowych powinni być usatysfakcjonowani losowością map i dynamiczną rozgrywką wymagającą stosowania różnych taktyk. Do tego mamy miłą dla oka oprawę graficzną oraz świetną ścieżkę dźwiękową. Taki stan rzeczy zawdzięczamy temu, że przez długi czas gra znajdowała się w fazie "early access", która pozwoliła na dopracowanie i rozwinięcie koncepcji.


Czy mamy do czynienia z grą idealną? Niestety kilku błędów i niedoróbek nie udało się ustrzec. Najbardziej doskwiera brak dobrego SI naszych mieszkańców. Kiedy stawiamy budynek, często trzeba ręcznie wysłać do niego robotnika. Później – także ręcznie – należy obsadzić zbudowany zakład produkcyjny, o czym niejednokrotnie można po prostu zapomnieć. Brakuje też tradycyjnego dla RTS-ów grupowania pod klawiszem jednostek wojskowych. Oprócz tego gra kilka razy wyrzuciła mnie do pulpitu. Kosmetyczną niedoróbką są błędy w polskiej wersji językowej – kilka razy natknąłem się na nieprzetłumaczony tekst albo zabawne tłumaczenie liczby mnogiej. Na przykład zamiast dwóch rybaków mamy "dwóch rybaks".

"Northgard" to gra do polecenia każdemu miłośnikowi kameralnych strategii. Ma w sobie coś ze starych "Settlersów", czerpie garściami z dobrze znanych w RTS-ach mechanik, ale też wprowadza kilka własnych nowalijek. Rozwijajcie maszty i obierajcie kurs swoimi drakkarami na Northgard!
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 100% uznało tę recenzję za pomocną (4 głosy).
Paweł Kozierkiewicz
ocenia tę grę na:
1 10 8/10 bardzo dobra