Recenzja filmu Tarzan. Król dżungli (2013)
Reinhard Klooss
Elżbieta Kopocińska-Bednarek

Pod kamieniem

Sprawdzony motyw fabularny i piękna animacja nie wystarczą, by zaspokoić rozpieszczonego przez "Toy Story", "Potwory i spółkę" czy "Iniemamocnych" widza. Jeśli więc twórcy "Tarzana. Króla ...
Filmweb sp. z o.o.
Założenie, że film dla dzieci to najprostszy – ze względu na niewielkie wymagania widza – sposób na zarobienie pieniędzy, to pierwszy krok do porażki. Pokolenie wychowane na produkcjach Disneja, Pixara i DreamWorks wie w końcu, co to znaczy dobra bajka. Sprawdzony motyw fabularny i piękna animacja nie wystarczą, by zaspokoić rozpieszczonego przez "Toy Story", "Potwory i spółkę" czy "Iniemamocnych" widza. Jeśli więc twórcy "Tarzana. Króla dżungli" myśleli, że uda im się sprzedać z korzyścią pomalowane na czerwono jabłka z gipsu bez soczystej treści, niech będą przygotowani, że to oni wyjdą z tej konfrontacji z połamanymi zębami.

photo.title photo.title photo.title

Twórcy nowego "Tarzana" dodają do znanych z pierwowzoru wątków przygodowych elementy science fiction. Animacja zaczyna się od opowieści o wielkim "meteorze" (O zgrozo! Przez cały film meteoryt nazywany jest meteorem.), który 70 milionów lat temu przyczynił się do wyginięcia dinozaurów. Następnie przenosimy się do dżungli, gdzie John Greystoke prowadzi poszukiwania legendarnego (znowu) "meteoru", który ma podobno magiczne właściwości. Po latach bezowocnej pracy John postanawia w końcu przerwać ekspedycję i wrócić z żoną i małym synkiem do domu. W trakcie powrotu dochodzi do tragedii – z katastrofy helikoptera uchodzi z życiem tylko mały JJ. Chłopiec ma to szczęście, że niewiele wcześniej pewna gorylica traci męża i maleńkie dziecko. Osamotniona chętnie więc obejmuje opiekę nad przyszłym Tarzanem.

Trzeba przyznać, że pod względem wizualnym animacja niemieckiego studia robi ogromne wrażenie – najdrobniejsze detale: sierść goryli, kosmyki włosów, faktura materiałów – wyglądają już niemal jak prawdziwe. Ale na tym kończą się zalety nowego "Tarzana". Motyw magicznego meteorytu, który miał w założeniu uatrakcyjnić opowieść, służy wyłącznie zaczepieniu kilku wątków fabularnych – to z jego powodu dochodzi do rozbicia helikoptera z Greystoke'ami i to on staje się celem czarnego charakteru; zły Clayton planuje się bowiem na nim wzbogacić. Pada co prawda zdanie, że wokół skały wytworzył się niespotykany ekosystem, ale twórcy ograniczyli się do jednej sceny, żeby to pokazać – co więcej nie są to widoki szczególnie spektakularne; nie ma co liczyć na obrazki rodem z "Avatara". Generalnie rzecz biorąc, największym błędem niemieckiego studia jest zaprzepaszczenie potencjału, który tkwi w podjętej przez nich historii.

photo.title

"Tarzan" nie porusza w satysfakcjonującym stopniu żadnych kwestii wynikających ze zderzenia natury z cywilizacją, nie dotyka nawet tematu niszczenia afrykańskich lasów przez żądne zysku koncerny, nie mówi nic istotnego na temat rozdarcia Tarzana, który po latach spędzonych w buszu odkrywa w sobie na nowo człowieka. Nie da się nie zauważyć, że twórcom zależało najbardziej na podkreśleniu uniwersalności więzi i relacji rodzinnych, ale i z tym tematem sobie nie poradzili. Goryle wykonujące ludzkie gesty i rzucające na siebie pełne miłości spojrzenia to gruba przesada. Dzieci powinny wiedzieć, że życie każdej istoty zasługuje na szacunek, ale że goryle to tacy my, tylko że goryle, nie jest najmądrzejszą lekcją.

Wszystkie mankamenty dałoby się wybaczyć, gdyby chociaż bohaterowie byli na tyle ciekawi, by kibicować im w rozwoju wydarzeń, albo gdyby akcja odciągała uwagę od fabularnej pustki. Gdyby chociaż uczucie Jane i Tarzana było bardziej wiarygodne. Ale wtedy to by była zupełnie inna bajka.

Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 85% uznało tę recenzję za pomocną (46 głosów).
Dorota Kostrzewa
ocenia ten film na:
1 10 3/10 słaby

przeczytaj również recenzje użytkowników (1)