Pierwszy sezon niemal nie poruszał wątków dotyczących życia poza schronem, drugi jest jego całkowitym przeciwieństwem – widzimy historie osób, które nigdy nie miały szans trafić do budowanego
Pierwszy sezon serialu Dana Fogelmana "Paradise" był jednym z pierwszych pozytywnych zaskoczeń streamingowych ubiegłego roku. Postapokalipsa w wyjątkowym, "rajskim" wydaniu spodobała się zarówno widzom, jak i krytykom, którzy chwalili serial za inteligentnie poprowadzoną intrygę oraz wysoki poziom aktorstwa. Ostatni odcinek pierwszego sezonu pozostawił głównego bohatera w zawieszeniu: Xavier Collins (Sterling K. Brown), były już szef prezydenckiej ochrony, po rozpętaniu totalnego chaosu w miasteczku Paradise usiadł w kokpicie samolotu, by wyruszyć poza schron i odszukać żonę, którą długo uznawał za zmarłą. Ale sezon numer dwa rozpoczyna się w zupełnie innym miejscu, i z kim innym w roli głównej.
Disney
Gilles Mingasson
Uspokajam jednak: "Paradise" to nadal przede wszystkim historia Xaviera, choć kontynuacja wprowadza sporo wątków i postaci, których nie znaliśmy wcześniej. Czy to dobrze? Jeżeli w pierwszym sezonie interesowały was głównie szczegóły dotyczące życia w sztucznym raju, tym razem możecie poczuć się nieco rozczarowani, gdyż Fogelman częściej zabiera nas poza schron niż do niego. Jednak ten dodatkowy kontekst, dotyczący zarówno żony Xaviera, Teri (Enuka Okuma), jak i innych postaci ważnych dla fabuły, pozwala na wzbogacenie historii i zapełnienie białych plan na mapie postapokaliptycznej Ameryki. Pierwszy sezon niemal nie poruszał wątków dotyczących życia poza schronem, drugi jest jego całkowitym przeciwieństwem – widzimy historie osób, które nigdy nie miały szans trafić do budowanego przez Sinatrę (Julianne Nicholson) raju, dzięki czemu lepiej rozumiemy skalę katastrofy i ludzkich dramatów, które spowodowała. Sama Teri też nie jest już tylko żoną Xaviera; tym razem dostaje sporo miejsca, by ze wspomnienia przeistoczyć się w bohaterkę z krwi i kości.
Disney
Gilles Mingasson
Tak naprawdę Fogelman nie zmienia tu znacznie swojego modus operandi – wszak już w pierwszym sezonie otrzymaliśmy odcinki w dużej mierze poświęcone konkretnym postaciom, często drugoplanowym, choć niezwykle istotnym (np. 4. odcinek pierwszej serii: "Agent Billy Pace"). Kontynuacja rozpoczyna się właśnie takim odcinkiem: poznajemy w bim nową bohaterkę (Shailene Woodley), która okaże się kluczowa dla przyszłych losów Xaviera, a także całą grupę drugo- i trzecioplanowych postaci, mających pomóc nam zrozumieć doświadczenie katastrofy poza rajem. Bo właśnie to wydaje się interesować twórców "Paradise"; nie losy pojedynczego bohatera, ale to, jak w tej krytycznej sytuacji radzili sobie zwykli ludzie, zmuszeni do porzucenia całego swojego życia w przeciągu kilku minut. Drugi sezon jest też oczywiście czytelnym kontrastem dla pierwszego – początkowy spokój i porządek miasteczka Paradise, jakkolwiek wstrząśniętego śmiercią prezydenta, w niczym nie przypomina chaosu, który rozpętał się chwilę po katastrofie w zewnętrznym świecie. Xavier, który dobrowolnie porzucił pozorną utopię życia w schronie, jest jedynym łącznikiem pomiędzy tymi dwoma porządkami.
Klasycznie już, nie chciałbym zdradzać zbyt wiele na temat szczegółów fabuły drugiego sezonu "Paradise", bo to wciąż serial, który lubi odkrywać karty bez pośpiechu. Mimo jedynie ośmiu odcinków dzieje się tu naprawdę sporo i nadmierne streszczanie fabuły i poszczególnych wątków mogłoby skutkować odebraniem frajdy z oglądania. A będą ją mieli zwłaszcza miłośnicy postapokaliptycznego sci-fi – bo choć brakuje tu ponurych wizji rodem z "Drogi" Johna Hillcoata czy "Księgi ocalenia" braci Hughesów, nadal jest to świat po katastrofie; taki, który wymaga odbudowy, wbrew temu, co mogą myśleć beztroscy mieszkańcy rajskiego bunkra.
Disney
Gilles Mingasson
Drugi sezon "Paradise" to nadal kawał znakomitej telewizji i choć wytracił nieco impet w porównaniu z pierwszą odsłoną, jest bardzo satysfakcjonującą kontynuacją. Większość odcinków przynosi co prawda nieco mniej emocji niż poprzedni sezon, ale finałowe epizody powinny w pełni usatysfakcjonować tych, którzy na ekranie szukają akcji i twistów. Mam nadzieję, że nie jest to nasze ostatnie spotkanie z tymi bohaterami i tym światem, jakkolwiek chaotyczny by on był.