Recenzja filmu

Amatorzy (2020)
Iwona Siekierzyńska
Wojciech Solarz
Roma Gąsiorowska

Aktorzy profesjonalni

Dzięki pewnej reżyserskiej ręce, fantastycznej obsadzie oraz przyzwoitej gatunkowej podszewce całość wygrana jest bez jednej fałszywej nuty. A ponieważ obudziliśmy się w rzeczywistości, w której ...
Aktorzy profesjonalni
DJ? Aktor porno? Poeta? A może tancerz? Nieistotne, kim według tytułowych amatorów był William Szekspir. Najważniejsze, że robią z jego sztuką to, co należy: filtrują przez nią własne pragnienia i lęki, wlewają w cudze naczynie swoją wrażliwość. Świetny film Iwony Siekierzyńskiej to artystyczne kino wysokiego konceptu i – nie bez szkody dla jego emocjonalnej intensywności oraz psychologicznej głębi – całość da się streścić w jednym zdaniu. Oto grupa niepełnosprawnych intelektualnie artystów wystawia "Hamleta". Albo "Makbeta". Albo "Romeo i Julię". Jeszcze nie wiedzą. 


Na czele grupy stoi reżyser w typie judymowym, o zmierzwionych włosach, w zbyt dużej kurtce (Wojciech Solarz). Jak sam przyznaje, nigdy nie zagra z inną obsadą, na innej scenie. Podnoszące na duchu i otwierające film zwycięstwo w regionalnym konkursie daje jego podopiecznym szansę jedną na milion – niedługo będą mogli zaprezentować się na deskach teatru przez wielkie T. Jest jednak haczyk – przygotowywana w pocie czoła sztuka o Greku Zorbie musi ustąpić miejsca szekspirowskiej klasyce. I tutaj zaczynają się schody, ponieważ niepełnosprawności oraz choroby, z którymi mierzą się bohaterowie, skutecznie przeszkadzają w rozgryzaniu staroangielskiej frazy. Ale czy przeszkadzają w podróży do sedna dramaturgicznej materii? 

Siekierzyńska, trochę dokumentalistka ("Obcey"), trochę fabularzystka ("Moje pieczone kurczaki"), zniknęła z radaru na kilkanaście lat, ale nie zasypiała gruszek w popiele. W swoim nowym filmie przypomina starą prawdę, że aktorstwo (na ekranie pars pro toto wszelkich działań artystycznych) nie jest przestrzenią twardych reguł i matematycznych wzorów, tylko nauką samopoświęcenia. Gdy do grupy, skuszona najpewniej obietnicą podreperowania wizerunku, dołącza filmowa gwiazdka (Roma Gąsiorowska), grywająca ogony weteranka sceny (Małgorzata Zajączkowska) zaczyna tupać nogą, a cyniczny dyrektor teatru (Mariusz Bonaszewski) rzuca na wszystkich złowrogi cień, staje się oczywiste, że każdy – z reżyserem na czele – będzie musiał dotrzeć do tej prawdy na własną rękę. 

Nieco anachroniczne fabularne rozdanie – Szekspir vs Amatorzy to przedmiot niezliczonych (tragi)komedii – jest tutaj jedynie punktem wyjścia. Podobnie jak nakreślenie dynamiki skomplikowanych relacji pomiędzy bohaterami to zaledwie przyczynek do szerszej refleksji na temat samorealizacji i godności. Siekierzyńska pochyla się z czułością zarówno nad niepełnosprawnymi aktorami, jak i nad zblazowaną gwiazdką oraz tyrającym u podstaw siłaczem. A gdy zabiera się za walkę z pełnym stereotypów językiem, równie sprawiedliwie rozdaje im kuksańce. Z jednej strony, trudno wyobrazić sobie inną optykę. Z drugiej, nie aż TAK trudno, gdyż żyjemy w Polsce, gdzie narracja o niepełnosprawnych bywa infantylizowana frazesami o "pięknie wewnętrznym" albo uwznioślana figurami współczesnych jurodiwych. 

Dzięki pewnej reżyserskiej ręce, fantastycznej obsadzie (wyróżnię tu absolutnie wszystkich amatorów i profesjonalistów, nawet Bonaszewskiego, który męczy się z naftalinową postacią chama w świątyni muz) oraz przyzwoitej gatunkowej podszewce (jako scenarzystka Siekierzyńska odhacza wszystkie punkty węzłowe w trzyaktowej strukturze, zaś humor i dramat odmierzone są w aptekarskich proporcjach) całość wygrana jest bez jednej fałszywej nuty. A ponieważ obudziliśmy się w rzeczywistości, w której zarówno niepełnosprawni, jak i ludzie kultury wylądowali na szarym końcu korowodu petentów Wielkiej Polski, "Amatorzy" wydają się czymś więcej niż sumą swoich składowych. To kino szlachetne w ambicjach i eleganckie w formie. Potrzebne jak nigdy. Niewidzialne jak zawsze. 
1 10
Moja ocena:
8
Michał Walkiewicz
Dziennikarz filmowy, redaktor naczelny portalu Filmweb.pl. Absolwent filmoznawstwa UAM, zwycięzca Konkursu im. Krzysztofa Mętraka (2008), laureat dwóch nagród Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej... przejdź do profilu
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
75% użytkowników uznało tę recenzję za pomocną (16 głosów).
To, że Iwona Siekierzyńska tak rzadko robi filmy, to spora strata dla polskiego kina. Ale może dzięki temu, że idzie własną drogą, to kiedy już zabierze głos, potrafi nam ... więcej
zdaniem społeczności pomocna w: 100%