Recenzja filmu

Dracula (1992)
Francis Ford Coppola
Gary Oldman
Winona Ryder

Dracula zbyt daleko od Stokera

Książka, którą w 1897 roku napisał Bram Stoker, stała się dla kinematografii tak ważna jak "Frankenstein" Mary Shelley. I tak jak w przypadku "Frankensteina", "Dracula" doczekał się gorszych i ...
Książka, którą w 1897 roku napisał Bram Stoker, stała się dla kinematografii tak ważna jak "Frankenstein" Mary Shelley. I tak jak w przypadku "Frankensteina", "Dracula" doczekał się gorszych i lepszych adaptacji. Od kiczowatych horrorów do prób odnalezienia w historii czegoś głębszego. Historia, którą opowiada Francis Ford Coppola, rozczarowała mnie. Po reżyserze takiego formatu spodziewałam się czegoś więcej.
 
Film od strony wizualnej urzeka. Przywodzi na myśl upiorną baśń, szczególnie gdy zamek Draculi niczym uśpiony demon góruje nad doliną. Przejścia montażowe mimo upływu lat nie wydają się kiczowate, ale zszywają obraz poetycką nicią. Oczywiście, jest kilka średnio udanych scen, jak choćby na początku, gdy wojsko przypomina papierowe żołnierzyki, czy scena "śmierci" Lucy (Sadie Frost), podczas której nie wiadomo, czy się śmiać, czy chylić głowę z lekkim zażenowaniem. Film ma klimat i doborową obsadę aktorską. Postacie są charakterystyczne, ale niestety z wyjątkiem tytułowego Draculi są powierzchowne. Nawet najlepszy aktor nie przeskoczy scenariusza. Gary Oldman wypadł rewelacyjnie. Dracula w jego wykonaniu może przestraszyć. Winona Ryder świetnie komponuje się z obrazem, jest intrygująca i trochę tajemnicza. Najmniej przekonujący według mnie jest Keanu Reeves. Jest tak bezbarwnym mężem, że nie dziwi fakt, że Mina nawiązuje romans z wampirem.

Dziwi mnie sposób, w jakim Coppola rozprawił się z literackim pierwowzorem. Samo eksperymentowanie z fabułą nie jest niczym złym, jeśli tworzy niezależną od książki ciekawą opowieść. Jednak scenarzysta i reżyser, całkowicie odrzucając przesłanie i przymioty bohaterów Stokera, nie dali w zamian nic, co zasługiwałoby na uznanie. Największą zaletą filmu jest dynamika i sprawne poprowadzenie akcji, czyli skuteczne zabezpieczenie przed nudą.

Gdy czytałam powieść Stokera, irytowało mnie olbrzymie wyidealizowanie bohaterów, szczególnie Miny. Jednak nie zmienia to faktu, że powieść zawiera przede wszystkim przesłanie o walce dobra ze złem etc. Miałam nadzieję, że reżyser znajdzie złoty środek i bohaterom uganiającym się za wampirem nada bardziej ludzkie cechy. Niestety, reżyser popadł w zupełną skrajność i bohaterowie są całkowicie ograbieni z wyżej pojętego humanizmu. Zainicjowanie pomysłu z miłością, która jako odkupieńcza siła zmywa winy, jest szlachetne, ale opowiedziane sztampowo i banalnie.

Dlaczego film, który ma w sobie taki potencjał i taką podstawę literacką, popadł w banalną historyjkę przesiąkniętą erotyzmem dla samego erotyzmu? Bohaterowie łatwo i szybko padają sobie w ramiona, nie wykluczając nawet Van Helsinga, który wyróżnia się ewentualnie poczuciem humoru. Mimo że twarz dał mu Anthony Hopkins, nie jest tu szczególną osobowością. Jedynie hrabia Dracula ze względu na swoją sytuację "tragiczną" posiada jakiś głębszy rys, ale też nie do końca. Patrząc na jego wątek, nie można nie odnieść wrażenia, że jest narysowany przy pomocy prostej linijki. W całej swojej miłości i tęsknocie, jednocześnie bez mrugnięcia okiem mechanicznie zabija, a potem dzięki miłości, Bóg mu wszystko wybacza i jest cacy. Teologicznych przesłanek nie ma co tu szukać na pewno.

W filmie nie ma refleksji nad śmiercią czy więzami ludzkimi. Lucy po przemianie w wampira nie wiele różni się od dziewczyny, którą była wcześniej, i nikt nie przejmuje się jej śmiercią. Wiem, że czytelnik mojej recenzji może się oburzyć. Horror jest dobry, a ja narzekam, że nie ma jakiegoś moralizatorstwa. Jeżeli mam oceniać film sam w sobie, to jest to przede wszystkim przyjemna satyra z książki, ze świetną obsadą, efektami oraz klimatem. Ale gdy przypominam sobie mądry pomysł Stokera, irytuje mnie, że zrobiono z niego płytką hollywoodzką opowiastkę, w której nawet miłość bohaterki jest trochę jakby z choinki urwana. Szkoda, że "Drakuli" Coppoli bliżej do "Zmierzchu" niż do "Wywiadu z wampirem".
1 10
Moja ocena:
6
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
52% użytkowników uznało tę recenzję za pomocną (149 głosów).
Udostępnij:
Legenda hrabiego Draculi jest jedną z najczęściej adaptowanych książek w dziejach. "Bram Stoker’s Dracula" według Francisa Forda Coppoli jest za to jedną z najlepszych ... więcej
zdaniem społeczności pomocna w: 73%
Wampir to bezduszne stworzenie, dążące tylko do zgładzenia kolejnych ludzi. Wampir jest odrażający i bezkompromisowo zły. Wampir jest skąpany we krwi i wszyscy się go ... więcej
zdaniem społeczności pomocna w: 67%