Recenzja filmu

Maggie (2018)
Ok-seop Yi
Joo-young Lee
So-ri Moon

Ryby mają głos

Trudno dziełu Ok-seop Yi odmówić uniwersalności. Sporo tu niedomówień i metafor, a opowiedziana historia mogłaby się wydarzyć wszędzie – w końcu trzęsienia ziemi mogą być sprawą tak samo umowną, ...
W mitologii japońskiej istnieje postać nazywana Namazu – to ogromny sum posiadający moc wywoływania trzęsień ziemi. Na co dzień jego strażnikiem jest bóg Kashima, który ma za zadanie przytrzymywać rybę pod kamieniem. Jednak od czasu do czasu Kashima traci czujność, a wtedy Namazu miota się, wierzga i podskakuje –kataklizm gotowy! Tytułowa Maggie, narratorka filmu koreańskiej reżyserski Ok-seop Yi, coś o tym wie. Też jest sumem, choć udomowionym – mieszka w akwarium, należy do jednego z pacjentów Szpitala Maryjnego Miłosierdzia. W wolnych chwilach komentuje otaczającą ją rzeczywistość, filozofuje i możliwe, że rzeczywiście wywołuje przedstawione w filmie wstrząsy – te sejsmiczne, i te życiowe. 


"Jak zobaczyć wszechświat bez statku kosmicznego? Zatrudnić się w gabinecie rentgenowskim. Ludzkie ciało to cały wszechświat" – słyszymy płynącą spoza kadru rybią refleksję. Bardziej trafne wydawałoby się jednak szukanie związków z całym spektrum ludzkich emocji i relacji. Punktem wyjścia filmu Ok-seop Yi jest skandal, który wstrząsa (nawet mimo pewnej jednostajności filmowej narracji) szpitalną społecznością: na zdjęciach rentgenowskich udokumentowane zostają igraszki tajemniczych kochanków. Widzowie od początku wiedzą, o kogo chodzi, lecz bohaterowie nie dostają forów i mogą typować każdego. Winni czują się między innymi pielęgniarka Yoon-young wraz ze swoim chłopakiem Sung-wonem – i to do tego stopnia, że dziewczyna rozważa odejście z pracy. Jednak kiedy następnego dnia okazuje się, że poza Yoon-young w pracy pojawiła się jedynie ortopedka doktor Lee, obie kobiety zaczynają podejrzewać, iż większość pracowników ma coś na sumieniu. Postanawiają zatem na własną rękę rozpocząć dochodzenie. Nie chodzi o odkrycie tego, kto jest na zdjęciu, ale o prawdę na temat nieobecności innych kolegów i koleżanek z pracy.

Margines społecznego zaufania, wykluczeni i represjonowani, dostęp do służby zdrowia, bezrobocie, przemoc domowa, granice prywatności w nowoczesnym społeczeństwie, instytucjonalne oszustwa – kolejne wątki układają się w katalog społecznych bolączek. Co nie dziwi, skoro film powstał na zamówienie Koreańskiej Komisji Praw Człowieka. Z drugiej strony, trudno oprzeć się wrażeniu, że w tym barszczu pływa zbyt dużo grzybów. Wszystkie realne problemy zostają przedstawione widzowi w specyficznej, nieco baśniowej – a przynajmniej lekko nierzeczywistej – oprawie. Poza tytułową rybą, pełniącą rolę narratorki, zwracającym uwagę leitmotivem są pojawiające się w całym mieście szczeliny. Oczywiście, są one związane nie tyle z trzęsieniami ziemi, co z nastrojami bohaterów, którzy raz widzą w nich metaforę swojego losu, by za chwilę dostrzec symbol szerzącego się bezrobocia. Stanowią one zresztą jeden z wielu dość prostych wytrychów – zjawiska, ludzie i przedmioty pojawiają się tu niekiedy tylko po to, by spełnić doraźne publicystyczne cele scenarzystów. 


Z drugiej strony, trudno dziełu Ok-seop Yi odmówić uniwersalności. Sporo tu niedomówień i metafor, a opowiedziana historia mogłaby się wydarzyć wszędzie – w końcu trzęsienia ziemi mogą być sprawą tak samo umowną, jak wywołujący je sum. Problemy, z którymi stykają się bohaterowie, są, lub w którymś momencie były, udziałem praktycznie każdego społeczeństwa. Zaś pytanie, czy Maggie zdoła ocalić całą planetę, czy jedynie główną bohaterkę, pozostaje frapujące do samego końca. Wystarczy więc tego dobra na kolejną interesującą propozycję – nie tylko dla wciąż powiększającego się grona wielbicieli kina koreańskiego.
1 10 6
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
73% użytkowników uznało tę recenzję za pomocną (11 głosów).
Udostępnij: