Recenzja filmu

Przeżyć (2021)
Jonas Poher Rasmussen
Daniel Karimyar
Fardin Mijdzadeh

Otrząsnąć się z koszmarów

Sączący się z ekranu mrok i pesymizm, przełamuje czuły portret rodziny Amina, która wspólnymi siłami walczy o przetrwanie i po wielu próbach osiąga swój cel. 
Zarysowane wyraźnymi, czarnymi konturami sylwetki ludzkie biegną w pośpiechu między walącymi się budynkami. Ich świat rozpada się na naszych oczach, a koszmar wojenny zlewa się z rzeczywistością. Scena otwierająca animowany dokument "Przeżyć" nasuwa skojarzenia z medialnymi przekazami z Ukrainy, gdzie rozgrywa się niewyobrażalna tragedia tysięcy naszych sąsiadów. Opisany fragment filmu dotyczy wprawdzie wojny domowej w Afganistanie z lat 80., ale okrutna historia lubi się powtarzać. Dzieło Jonasa Pohera Rasmussena najmocniej rezonuje dziś z sytuacją za wschodnią granicą Polski, ale ta uniwersalna opowieść o dramatycznych losach uchodźców nigdy nie straci na aktualności. Duński reżyser bez grama sentymentalizmu i nadmiernego patosu, jak kiedyś Michael Winterbottom w "Na tym świecie", relacjonuje przypominającą istną gehennę podróż kilku osób z Azji Południowej do Europy Zachodniej. Ta przeprawa, której celem jest znalezienie bezpiecznej przystani, zostawia piętno na całe życie i wiąże się z wielopoziomową traumą. Konfrontacja głównego bohatera z bolesnymi wspomnieniami stoi w centrum "Przeżyć", ale jego teraźniejszość malująca się w jaśniejszych barwach zajmuje równie istotne miejsce. 


Reżyser finezyjnie łączy animowane rekonstrukcje zdarzeń i dokumentalne wstawki, by możliwie najpełniej oddać doświadczenie Afgańczyka Amina Nawabiego, który wraz z rodziną opuścił ojczyznę w 1989 i ostatecznie przedostał się do Danii. Mężczyzna postanawia po wielu latach dać świadectwo temu, co go spotkało, począwszy od dzieciństwa w Kabulu, przez naznaczoną strachem i niepewnością nastoletniość w Moskwie, a skończywszy na samotnej wyprawie do Kopenhagi. Śledzimy więc narysowane piękną kreską sekwencje ożywiające historie Amina o młodości oraz te ilustrujące jego dorosłość rozpiętą między karierą naukową i związkiem z Duńczykiem Kasperem. Ciąg ruchomych obrazów uzupełnia przejmująca, pierwszoosobowa narracja bohatera. 

"Przeżyć" szybko zamienia się w autoterapeutyczną podróż mężczyzny do przeszłości, która pomaga mu uporać się z traumatycznymi, przemilczanymi rozdziałami z życia. Prawie czterdziestoletni bohater zmuszony przez okoliczności, by zatajać prawdę o swej rodzinie i drodze, jaką przebył z nią po opuszczeniu Afganistanu, zyskuje nareszcie szansę na otwarte podzielenie się z reżyserem szczegółami przerażającej, uchodźczej tułaczki. Sięga pamięcią do mrocznych wydarzeń przerastających kiedyś jego wyobraźnię, a teraz bardziej uświadomionych i powoli oswajanych przy pomocy dojrzałej refleksji. Dorosły Amin lepiej niż ten nastoletni pojmuje choćby, jak karygodnych moralnie praktyk dopuszczali się na migrantach rosyjscy przemytnicy ludzi, ile musieli poświęcić jego starsi bracia, by zapewnić mu lepsze perspektywy na przyszłość oraz dlaczego zdegenerowane systemy polityczne dehumanizują poddane im jednostki. Bardziej krytycznie niż za młodu ocenia też entuzjastyczne reakcje uchodźców płynących z nim łodzią po Bałtyku, którzy po napotkaniu wielkiego statku wycieczkowego naiwnie wierzyli w uzyskanie pomocy. Zziębnięci, wykończeni przybysze i dobrze sytuowani pasażerowie przyglądali się sobie wtedy zza niewidzialnej szyby, rozdzieleni barierami kulturowymi, społecznymi i ekonomicznymi. Amin wspominając tamto zdarzenie wie już, że zaciekawieni niecodziennym widokiem migrantów uczestnicy rejsu zamiast okazać ludzki gest woleli zachować odpowiedni dystans. Poczucie wyobcowania i uprzedmiotowienia towarzyszyło takim jak on w wielu podobnych sytuacjach, wpływając na nieufną postawę wobec otoczenia i przekonanie o niesprawiedliwości organizującej świat.

Dawno nie było w kinie tak posępnej, miejscami wręcz szokującej wizji rzeczywistości, w której życie człowieka nie znaczy prawie nic, akceptacja dla obcego należy do rzadkości, a każdy kolejny dzień przynosi bohaterowi i jego bliskim jeszcze większą dawkę lęku, trwogi i bezsilności. Reżyser stara się sugestywnie zobrazować wypowiedzi Amina, co skutkuje tym, że "Przeżyć" staje się panoramą brutalnych realiów afgańskich i rosyjskich z końca ubiegłego wieku. Z początku sceny ukazujące dzieciństwo narratora w Kabulu nasyca odrobina beztroski i radości związana z brakiem widzialnych zagrożeń i trwaniem w rodzinnej wspólnocie, ale ten stan przerywa uwięzienie jego ojca z przyczyn politycznych.  Afganistan jawi się nie tylko jako kraj rozrywany przez wojny, lecz także miażdżony twardą ręką reżimu oraz zamknięty na odmienność utożsamianą z odkrywanym powoli homoseksualizmem Amina. Z kolei Rosja, do której musi on zbiec z najbliższymi, to istny Dziki Wschód - raczkujący kapitalizm sąsiaduje tam z bezprawiem, korupcją i przestępczością wzrastającą na gruzach radzieckiego imperium. Znamienne jest zwłaszcza wspomnienie z dnia otwarcia pierwszego McDonalda w Moskwie, pozornie kolorowe i pozytywne, a finalnie zabarwione na czarno przez policyjną interwencję przeciw Aminowi, jego bratu i anonimowej imigrantce. Z jednej strony pojawiają się tu dokumentalne ujęcia tłumnie zgromadzonych przed restauracją mieszkańców, którzy celebrują całą okazję, z drugiej zaś animowane przedłużenie sceny obnaża bestialską, bezsensowną przemoc funkcjonariuszy wobec niewinnej kobiety. Moskiewskie sekwencje przypominają nieoczekiwanie wizję postsowieckiej Rosji z "Brata" Aleksieja Bałabanowa.



Sączący się z ekranu mrok i pesymizm, przełamuje czuły portret rodziny Amina, która wspólnymi siłami walczy o przetrwanie i po wielu próbach osiąga swój cel. W "Przeżyć" członkowie familii bywają okresowo rozdzielani, lecz nigdy nie przestają o sobie myśleć, napędzani wzajemną miłością, troską i nadzieją na przyszłe zjednoczenie. Spektrum doświadczeń, w których razem uczestniczą, musi robić wrażenie: od bycia terroryzowanym i łupionym przez rosyjską policję, przez morderczy marsz po zaśnieżonym lesie i wyprawę łodzią pośród wzburzonego morza, aż po ciągnące się latami oczekiwanie na możliwość przekroczenia granicy wypełnione oglądaniem telenoweli w małym mieszkaniu. Animowany dokument stanowi hołd dla pełnych poświęcenia i determinacji postaw, które bliscy bohatera wykazywali na różnych etapach, a uzupełnia go refleksja wokół dojrzewania Amina do ujawnienia im homoseksualnej tożsamości. Samoakceptację i pogodzenie się z poczuciem inności utrudnia mu przecież, prócz niewygodnego statusu uchodźcy, mylne przeświadczenie, że nie powinien fascynować się mężczyznami. Wątek "wychodzenia z szafy" znajduje tu zaskakujące rozwiązanie, scalając jeszcze mocniej więzi bohatera z krewnymi oraz inicjując jego stopniowe otwarcie na romantyczne relacje.

Skoro mowa o rodzinie, nie mniej znaczącą rolę odgrywa motyw domu przewijający się przez cały film. Amin traci dom uciekając z ogarniętej wojną ojczyzny, a potrzeba wzniesienia go na nowo powraca w jego dorosłym życiu. Przestrzeń, gdzie można osiąść, pielęgnować relacje z ukochanymi i zapomnieć o problemach, zostaje mu odebrana siłą. Zrekonstruowanie jej we współczesnej, duńskiej rzeczywistości, która gwarantuje stabilność i swobodę obyczajową, staje się czymś realnym na skutek wejścia bohatera w miłosny związek z Kasperem. W idei symbolicznego odbudowania domu leży szansa na całkowite otrząśnięcie się Amina z koszmarów przeszłości. Wtedy z tytułowego "przeżyć", oznaczającego ciągłe zmaganie się z przeciwnościami losu, pozostanie wreszcie samo "żyć", czyli harmonijna egzystencja w zgodzie z samym sobą i otaczającym światem, na którą bohater i inni uchodźcy szczególnie zasługują. Z obsypanego nagrodami i słusznie porównywanego do "Walca z Baszirem" filmu prześwitują zatem promyki autentycznej nadziei. Oby nie zabrakło jej Aminowi do końca długiego, spokojnego życia.
1 10
Moja ocena:
8
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
94% użytkowników uznało tę recenzję za pomocną (16 głosów).