Z "Psot" zapamiętam bardzo charyzmatyczną Aleksandrę Zagrodzką; choć to nie jej pierwszy kontakt z planem filmowym, to debiutuje w roli pierwszoplanowej i robi to z przytupem.
Ostatnie lata to dla polskiego kina familijnego naprawdę udany okres – Magdalena Nieć, Mariusz Palej i wielu innych twórców dba o rodzimych młodszych widzów, dostarczając im rocznie co najmniej kilka filmów sprofilowanych pod ich potrzeby. Wiele z tych tytułów to jednak historie mocno "zmiękczone", oferujące nieco złagodzone spojrzenie na rzeczywistość. "Psoty" Kacpra Lisowskiego to jednak propozycja dla nieco bardziej świadomego widza – korzystając z punktu wyjściowego typowego dla kina familijnego, opowiada historię niepozbawioną mrocznych elementów, która może pomóc niektórym widzom w przepracowaniu ich własnych traum i lęków.
Orphan Studio
Frania (znakomita Aleksandra Zagrodzka) to rezolutna 13-latka, która z pozoru ma wszystko: kochających i zamożnych rodziców, elegancki dom i grono oddanych przyjaciółek. Ale szybko okazuje się, że fasadowe szczęście może runąć bardzo szybko – tata (Borys Szyc) często jest nieobecny, a gdy wraca z podróży służbowych, bez przerwy kłóci się z mamą (Małgorzata Socha). Na dodatek przyjaciółki z niewiadomych przyczyn postanawiają obśmiać dojrzewające ciało Frani w mediach społecznościowych, co sprawia, że dziewczyna z dnia na dzień zostaje niemal sama. Jak na ironię, zbawienne okazuje się… potrącenie psa, którego sprawczynią jest mama naszej bohaterki. Przejmując się losem rannego zwierzęcia, Frania udaje się do schroniska, gdzie trafia ochrzczony przez nią Sprytek. Widząc jak podle traktowane są zwierzęta w przybytku prowadzonym przez cyniczną kierowniczkę (Izabela Dąbrowska) i bezdusznego weterynarza (Andrzej Konopka), dziewczyna decyduje się na desperacki krok: wykrada ze schroniska rannego Sprytka, przy okazji robiąc nie lada zamieszanie. Ale gdy rodzice znajdują w domu niechcianego lokatora, Frania i jej nowy przyjaciel postanawiają uciec.
Orphan Studio
Awantury rodziców, podłe zachowanie przyjaciółek, ucieczka z domu – w życiu naszej bohaterki nie brakuje przykrych doświadczeń, a Kacper Lisowski, dla którego to pierwszy samodzielny pełnometrażowy film fabularny, nie "przemyca" tych treści mimochodem, poświęcając im sporo miejsca. Poprzez kanał na YouTubie (tytułowe "Psoty"), założony przez Franię tuż przed ucieczką z domu, twórcy przekazują sporo trudniejszych treści, z którymi zapewne muszą sobie radzić dziesiątki nastolatków takich jak bohaterka. Choć wrzucane do sieci filmiki z początku mają być zabawnym contentem, który "zarobi" na leczenie kontuzjowanego Sprytka, stają się one dla dziewczynki formą wyrażenia siebie; nie brakuje tu zarzutów wobec rodziców czy przyjaciółek, przemyśleń na temat dorastania i samodzielności, a nawet bardzo przytomnych spostrzeżeń na temat mentalnego dobrostanu nastolatków. Frania staje się autentyczną sygnalistką – nie tylko w sprawie zaniedbań w niesławnym schronisku, ale także w kwestii podmiotowości nastolatków. I choć można tu dostrzec nieco zbyt wiele uproszczeń i niesprawiedliwych oskarżeń wobec rodziców, trzeba przyklasnąć odwadze twórców "Psot", które nie chowają się za cukierkową fasadą kina familijnego, lecz chcą powiedzieć coś aktualnego i zapewne bardzo ważnego dla ich docelowej widowni.
Orphan Studio
Z "Psot" zapamiętam bardzo charyzmatyczną Aleksandrę Zagrodzką; choć to nie jej pierwszy kontakt z planem filmowym, to debiutuje w roli pierwszoplanowej i robi to z przytupem. Jej Frania jest wyrazista i wiarygodna – na tle innych aktorów najmłodszego pokolenia Aleksandra Zagrodzka wypada naprawdę naturalnie, a zarazem profesjonalnie. Jestem ciekaw, jak będzie przebiegać jej dalsza kariera, ale życzę jej filmów co najmniej tak samo udanych jak "Psoty" – piękne i mądre kino dla dzieci, także tych bardziej dorosłych.