Recenzja filmu

Spider-Man 2 (2004)
Sam Raimi
Tobey Maguire
Kirsten Dunst

Samotność superbohatera

Jestem fanem zrealizowanego przed dwoma laty "Spider-Mana", którego do dziś uważam jedną z najlepszych ekranizacji komiksu ostatnich lat. Z niecierpliwością oczekiwałem zatem na drugą część ...
Jestem fanem zrealizowanego przed dwoma laty "Spider-Mana", którego do dziś uważam jedną z najlepszych ekranizacji komiksu ostatnich lat. Z niecierpliwością oczekiwałem zatem na drugą część przygód Człowieka-pająka, przy której realizacji spotkali się aktorzy i filmowcy odpowiedzialni za sukces części pierwszej.

Na pokaz prasowy szedłem z głową pełną kolejnych kasowych rekordów, które bił "Spider-Man 2" (w dniu, w którym pisze ten tekst film może pochwalić się już wynikiem prawie 350 milionów dolarów). Co ważne, z sukcesami komercyjnymi szły również w parze opinie krytyków. "Każdy fragment filmu jest dobry, jeśli nie lepszy od oryginału" - pisał na stronie CNN Paul Clinton.
Moje oczekiwania były więc duże. Tym bardziej miło mi poinformować, iż "Spider-Manem 2" się nie zawiodłem. Film nie jest - moim zdaniem - lepszy od oryginału, ale z całą pewnością nie gorszy.

Akcja rozpoczyna się krótko po wydarzeniach opowiedzianych w części pierwszej. Zielony Goblin nie żyje, Spider-Man jest bohaterem Nowego Jorku, a Peter Parker jednym z najnieszczęśliwszych ludzi na świecie. "Daily Bugle" nadal nazywa go przestępcą, najbliższy przyjaciel Harry Osoborne pragnie zabić Spider-Mana chcąc pomścić śmierć ojca, grozi mu wyrzucenie ze studiów a Mary Jane zniechęcona biernością Parkera związuje się z przystojnym Johnem Jamesonem - synem redaktora naczelnego "Daily Bugle".
Wkrótce Peter dochodzi do wniosku, że przyczyną jego wszystkich nieszczęść jest... Spider-Man i postanawia porzucić karierę superbohatera. Czy jednak jest to możliwe, kiedy genialny naukowiec Otto Ocatvius w wyniku wypadku podczas niebezpiecznego eksperymentu zmienił się w szaleńca i uzbrojony w cztery obdarzone sztuczną inteligencją metalowe macki chce zniszczyć całe miasto?

Pierwszy "Spider-Man" zachwycił mnie nie tylko techniką wykonania, ale również scenariuszem, który w doskonały sposób przedstawiał losy Człowieka Pajką, o którym mówi się, iż jest najbardziej "ludzkim" z superbohaterów. "Spider-Man 2" kontynuuje tę tradycję.
W sequelu Petera Parkera poznajemy jako człowieka samotnego, któremu sukcesy na polu "walki z przestępczością" nie przynoszą radości i satysfakcji. Bojąc się zdradzić komukolwiek tajemnicę swojego "drugiego życia" bohater nie może odnaleźć dawnej więzi z najbliższym przyjacielem, boi się zaangażować w związek z Mary Jane, a na ulice Nowego Jorku w niebiesko-czerwonym kostiumie wychodzi już raczej nie z powołania, ale dlatego, że cały czas słyszy w glowie słowa swojego wujka "wielka siła, to wielka odpowiedzialność".
Peter Parker jest zagubiony. Już sam nie wie, co należy robić. Jakby tego było mało, coraz częściej i to w sytuacjach krytycznych, zaczynają opuszczać go jego cudowne moce.

Wizerunek Spider-Mana przedstawiony w filmie różni się od tego, co znajdziemy w większości komiksów o superbohaterach. Tu supermoce i walki z przestępcami są równie ważne co osobiste rozterki bohatera, które nie pozostają bez wpływu na jego "superkarierę". Kostium Człowieka-Pająka jest dla Petera Parkera ciężkim brzemieniem, z którym tylko on sam może sobie poradzić. Jest samotny pośród tysięcy wielbicieli jego niesamowitych wyczynów na ulicach Nowego Jorku. Powinien być szczęśliwy, a jest sfrustrowany.

"Spider-Man 2" nie jest oczywiście pierwszym filmem starającym się pokazać superbohatera jako człowieka. Wcześniej z powodzeniem uczynili to już Richard Donner z Supermanem i Tim Burton z Batmanem. Szkoda tylko, że odpowiedzialny za scenariusz "Spider-Mana 2" Alvin Sargent nie do końca poradził sobie z postawionym przed nim zadaniem.
Ta część filmu, która dotyczy walki Człowieka-Pająka z Octopusem jest bezbłędna, problemy zaczynają się, kiedy - mniej więcej w połowie projekcji - docieramy do przesłania. Przez kolejnych kilkanaście minut bohaterowie snują się po ekranie wypowiadając wyświechtane i oklepane kwestie na temat odwagi, odpowiedzialności i obowiązków. Mówią to jeszcze takim tonem i z takim przejęciem, że naprawdę trudno zachować powagę.
Również sercowe problemy Parkera im bliżej finału tym stają się zabawniejsze. Kiedy więc nasz bohater wyrusza na kolejną niebezpieczną misję żegnany słowami "Go get 'em, tiger" nie byłem jedyną osobą na sali, która w tym momencie wybuchnęła śmiechem.

Na szczęście drobne potknięcia w scenariuszu to jedyne usterki jakie udało mi się wypatrzyć w filmie. Poza tymi "nieszczęsnymi" fragmentami 127 minut projekcji minęło mi w mgnieniu oka.
Sam Raimi po raz kolejny pokazał, że mimo niezależnych korzeni sprawdza się w hollywoodzkich megaprodukcjach. Sceny pojedynku Pająka z Octavio na pociągu, czy na ścianie budynku naprawdę robią wrażenie. Również sekwencje, w których Spidey korzystając ze swoich pajęczych nici podróżuje po Nowym Jorku wyglądają wspaniale.

Na pochwały zasługują aktorzy. Tobey Maguire - co pisałem już w recenzji pierwszej części - jest urodzonym Peterem Parkerem i w "Spider-Manie 2" tylko to potwierdza. Z kolei Alfred Molina jest dużo lepszym czarnym charakterem, niż Willem Dafoe w poprzedniej części. Dafoe, który z reguły świetnie sprawdza się w rolach złoczyńców, w "Spider-manie" został zmuszony do noszenia topornej plastikowej maski, która znacznie ograniczała jego aktorski a z Goblina czyniła postać sztuczną, a nie demoniczną.
Na szczęście w drugiej części uniknięto tego błędu a Molina na twarzy nosi jedynie gustowne okularki.
Jednak największa gwiazdą filmu po raz kolejny okazał się dla mnie J.K. Simmons, który brawurowo wcielił się w postać J. Jonaha Jamesona - redaktora naczelnego "Daily Bugle". Podobnie jak w przypadku części pierwszej sceny jego udziałem należą do najzabawniejszych.
Z obsady aktorskiej do gustu - podobnie jak w przypadku części pierwszej - nie przypadła mi jedynie Kirsten Dunst, która jako Mary Jane pozostała nudna i bezpłciowa.

Szczerze polecam obejrzenie "Spider-Mana 2". Jeśli komuś podobała się część pierwsza to sequelem na pewno się nie zawiedzie. Najnowsze dzieło Sama Raimi to ponad dwie godziny dobrej zabawy, która - jeśli tylko przymkniemy oko na pompatyczne dialogi - każdego powinna wprawić w dobry humor.
1 10 6
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
89% użytkowników uznało tę recenzję za pomocną (18 głosów).
Udostępnij:
Akcja "Spider-Mana 2" rozgrywa się mniej więcej dwa lata po wydarzeniach z pierwszej części. Peter Parker\Spider-Man jest studentem college'u. Wyprowadził się od ciotki ... więcej
zdaniem społeczności pomocna w: 57%
Akcja "Spider-Mana 2" ma miejsce dwa lata po wydarzeniach z części pierwszej. Peter Parker wiedzie podwójne życie. Od razu trzeba zaznaczyć, że nie wychodzi mu to na ... więcej
zdaniem społeczności pomocna w: 75%