Nieproszony strach powraca - i robi to skutecznie!
"Strangers" udowadnia, że klasyczny home invasion wciąż może działać - pod warunkiem, że twórcy wiedzą, jak budować napięcie. A w tym przypadku zdecydowanie wiedzą. Choć fabuła nie odkrywa
"Strangers" udowadnia, że klasyczny home invasion wciąż może działać - pod warunkiem, że twórcy wiedzą, jak budować napięcie. A w tym przypadku zdecydowanie wiedzą. Choć fabuła nie odkrywa Ameryki na nowo, to sposób jej podania sprawia, że seans trzyma w nieustannym niepokoju.
Akcja zaczyna się niewinnie - para wyrusza w podróż, a awaria samochodu zmusza ich do przenocowania w odciętej od świata chatce. Schemat? Owszem. Przewidywalny? W żadnym wypadku. Twórcy z rozmysłem grają ciszą, zostawiają widzowi miejsce na wyobraźnię, a zamiast tanich jumpscare'ów serwują narastające poczucie paranoicznej obecności. Każdy skrzypiący krok, każde ciche pukanie w szybę przypomina, że największy strach to ten, który dzieje się poza kadrem.
Trójka zamaskowanych oprawców jest tutaj bardziej symboliczna niż realistyczna - nie znamy ich motywacji, a ich nieliczne kwestie wypowiadane są z chorej obojętności, która mrozi bardziej niż krzyk. Właśnie ta anonimowość napastników sprawia, że film działa - nie mamy przed sobą potworów z legend, tylko zwykłych ludzi, którzy zabijają… "bo mogą". To wizja bardziej przerażająca niż jakikolwiek demon.
Chemia między głównymi bohaterami sprawia, że autentycznie im kibicujemy. Ich reakcje są ludzkie, a desperacja narasta w tempie, które nie pozwala oderwać wzroku od ekranu. Co ważne - film nie ucieka w przesadę. Nie ma tutaj superbohaterskich zrywów, nie ma komicznych zbiegów okoliczności. Jest brutalna, przyziemna walka o przetrwanie.
Jako pierwszy rozdział nowej trylogii, "Strangers" nie daje pełnych odpowiedzi - wręcz przeciwnie, zostawia widza w stanie niepokoju i niedosytu. I to działa świetnie. Czuć, że to dopiero początek większej opowieści.
Czy film jest rewolucyjny? Nie. Czy jest skuteczny? Bardzo. To czysty horror w stylu "powrót do podstaw" - prosty, intensywny i diabelnie skuteczny. Jeśli oglądasz go wieczorem, lepiej upewnij się dwa razy, czy zamknąłeś drzwi.