Recenzja gry Tokyo Mirage Sessions #FE (2015)
Eiji Ishida

Z pamiętnika nastoletniej gwiazdy

Wschodnioazjatycki przemysł muzyczny na przestrzeni lat rozwinął się w kompletnie odmienny sposób od tego, jaki znamy chociażby z rynku amerykańskiego, a tamtejszy idoling daleki jest od ...
Filmweb Sp. z o. o. Sp. k.
Wschodnioazjatycki przemysł muzyczny na przestrzeni lat rozwinął się w kompletnie odmienny sposób od tego, jaki znamy chociażby z rynku amerykańskiego, a tamtejszy idoling daleki jest od wyobrażenia statystycznego zjadacza chleba. Nastoletnie gwiazdy muzyki, które od najmłodszych lat poddawane są rygorystycznym treningom wokalnym i tanecznym, muszą pogodzić się z tym, że są przede wszystkim produktem, maszynką do zarabiania pieniędzy. Ekstrema wymuszane przez wytwórnie prowadzą do tego, że młode dziewczęta nie mogą randkować, jakiekolwiek związki są zakazane, a rzucenie skazy na nieskazitelny wizerunek grupy może prowadzić nawet do usunięcia z niej. Jednym słowem, żywot idolki do łatwych nie należy.

photo.title

Zremasterowana wersja "Tokyo Mirage Sessions #FE" nie ukaże co prawda tych najmroczniejszych aspektów idolkowego funkcjonowania, ale pozwoli graczom na zapoznanie się z blaskami i cieniami sławy nastoletnich gwiazdek w dość pokręconej stylistyce. Wesoła ferajna zgromadzona pod skrzydłami Fortuna Entertainment nie tylko zmierzy się z własnymi obawami i uprzedzeniami, ale przede wszystkim stawi czoła demonicznym Mirażom, istotom pasożytujących na ludzkich talentach. Każdy człowiek nosi w sobie określoną miarę energii Performy. Ci wyróżniający się szczególnymi umiejętnościami są bardziej podatni na atak ze strony Miraży. By zmierzyć się z hordami przeciwników, nasi bohaterowie będą potrzebowali nadnaturalnej pomocy. I tu na ratunek przychodzą im przyjazne Miraże pragnące po prostu wrócić do swoich wymiarów.

photo.title

Czym jest "Tokyo Mirage Sessions #FE Encore"? Określiłabym ten tytuł jako zakręcony mariaż "Persony" i "Fire Emblem". Z tej drugiej serii wprost zaczerpnięto część postaci, dzięki czemu zapoznamy się z odświeżonymi wersjami bohaterów i adwersarzy z "Shadow Dragon" czy też "Awakening". "Personowy" powiew zaś przynosi przede wszystkim sposób prowadzenia rozgrywki. Charakterystyczne wykorzystywanie mocy przywoływanych Pers... to znaczy Miraży, uderzanie w słabości przeciwników oraz dbanie o dobry kontakt z członkami drużyny to elementy znane każdemu wielbicielowi gier Atlusa. To, co przygotowali dla nas Japończycy, jest jednak "Personą" w wersji light. Próżno szukać tu limitów czasowych, poszczególne zadania będziemy rozwiązywać we własnym tempie, a do lochów możemy schodzić bezstresowo – żaden kalendarzowy deadline nie wymusza na graczu pospiesznej eksploracji. Walki z przeciwnikami stoczymy w podobny sposób jak u dużego brata, czyli przetrącając ich słabości. Z tą różnicą, że zamiast dodatkowej tury po zaliczeniu takiego ataku, będziemy łączyć kolejne w długie, liczące nawet dwadzieścia sekwencji ataki.

photo.title

Każdy z patronujących nam bytów uczy się określonych ataków oraz powiązań między nimi. Umiejętne operowanie zdolnościami nie wywołuje na samym początku gry zbyt spektakularnych efektów, aczkolwiek wraz z postępem te tak zwane sesje wydłużają się, pojawiają się szanse na unikalne ataki, co rozświetla ekran feerią barw, uruchamia kolejne animacje i powoduje, że przez długie sekundy nie będziemy dotykać konsoli, podziwiając przy tym naszych bohaterów w akcji. Zaskoczona byłam faktem, że powtarzające się animacje w ogóle nie nużą, wręcz przeciwnie, przyciągają uwagę swoją pieczołowitością i spektakularnością.

photo.title

Potężną moc kombosów umożliwi ponadto pomaganie towarzyszom zarówno w codziennych problemach, jak i zmaganiach w lochach. Umacnianie przyjaźni pozwoli bohaterom uwierzyć w siebie, zmierzyć się z blaskami i cieniami pracy w przemyśle rozrywkowym oraz zacząć doceniać małe radości i przekuwać je w nowe możliwości. Zamiast dziesięciu poziomów interakcji, każdej postaci przydzielono trzy wątki, które odblokowują się wraz z postępami fabuły. Równomierny rozwój drużyny oraz postaci pobocznych odkryje kolejne elementy fabuły, wyjaśni motywacje bohaterów oraz wywoła salwy śmiechu, gdy bohaterowie uwikłają się w irracjonalne i slapstickowe sytuacje. Niestety, nie wszystkie wątki trzymają równy poziom, sprawiając, że trudno obdarzać wielką sympatią każdą istotną postać. Główny bohater jest kompletnie nijaki, nawet jak na "typowego protagonistę", a kreowana na drugą najważniejszą w grze postać Tsubasa jest po prostu irytującą płaczką wpisującą się swoim zachowaniem w typowe stereotypy znane z anime.

Gra nie udostępnia nam zbyt wielu lokacji do zwiedzania. Wykreowanych lochów jest zaledwie garstka, a do tego wypełnione są one niezbyt licznym bestiariuszem. Na plus należy zaliczyć fakt, iż lochy tworzą nowe, odrębne od siebie środowiska okraszone mniej lub bardziej upierdliwymi zagadkami. Znalezienie wskazówek pozwala jednak na szybkie przemknięcie przez labirynty i dotarcie do potężnych i wymagających bossów. Ci są bezlitośni i potrafią zniszczyć naszą drużynę w mgnieniu oka niezależnie od wybranego poziomu trudności. Warto więc pamiętać o regularnym zapisywaniu postępu.

photo.title

Przejście gry zajęło mi nieco ponad trzydzieści godzin. W tym czasie udało mi się odkryć większość sekretów oraz doprowadzić do końca wszystkie wątki fabularne postaci i uzyskać dobre zakończenie. "Tokyo Mirage Sessions #FE Encore" kipi nawiązaniami do popkultury japońskiej, pełne jest smaczków dla fanów zarówno anime, jak i niszowego idolingu. Fantastyczne utwory przygotowane przez jedną z największych wytwórni muzycznych w Japonii nuciłam długo po zakończeniu gry. Całość pozostawiła jednak pewien niedosyt. Przyzwyczajona do rozmachu "Person" i dziesiątek godzin spędzonych przy grach z tej serii poczułam lekkie rozczarowanie tym, jak szybko udało mi się przebrnąć przez fabułę.

photo.title

Mam nadzieję, że długo wyczekiwany remaster perełki z WiiU z pewnością dotrze teraz do większej grupy odbiorców i zachwyci ich równie mocno, jak mnie. Pomimo wymienionych przeze mnie wad, nie mogłam się oderwać od ekranu konsoli, spędzając przy niej długie, wielogodzinne sesje. Ta pełna dziecięcej naiwności i cukierkowatości opowieść ma swoje drugie dno, pod którym skrywa problemy, z jakimi boryka się nie tylko typowy, japoński idol, ale i każdy nastolatek stojący u progu dojrzałości.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 63% uznało tę recenzję za pomocną (8 głosów).
Anna Rogala
ocenia tę grę na:
1 10 8/10 bardzo dobra