Recenzja Sezonu 1

Under Salt Marsh (2026)
Claire Oakley
Mary Nighy
Kelly Reilly
Rafe Spall

W szponach toksycznej społeczności

"Under Salt Marsh" ani nie rewolucjonizuje gatunku, ani nie rozmienia go na drobne. To bardzo solidny kryminał, który rozmach miejskiego policyjnego śledztwa zamienia na kameralne dochodzenie
W szponach toksycznej społeczności
Seriale kryminalne rozgrywające się w specyficznych lokalizacjach to już niemal standard – niejedna ekranowa zbrodnia dokonała się w miastach czy miasteczkach, które nie rozpieszczają swoich mieszkańców. I choć prym w doborze takich lokalizacji wiodą raczej Skandynawowie, Brytyjczycy nie składają broni – zyskujący na popularności w Polsce serial "Under Salt Marsh" rozgrywa się bowiem w fikcyjnym nadmorskim miasteczku Morfa Halen w Walii, do którego droga dojazdowa regularnie zalewana jest podczas przypływu. To właśnie tam dochodzi do tragedii, która wstrząsa niewielką lokalną społecznością, przywołując jednocześnie demony z przeszłości.


Morfa Halen to miejsce, o którym świat zdaje się nie pamiętać – o ile w ogóle o nim wie. Maleńkie miasteczko, położone gdzieś w północno-zachodniej Walii nad niespokojnym Morzem Irlandzkim, zmaga się z widmem nadciągającego kataklizmu – prognozy zapowiadają rychłe zalanie niewielkiej miejscowości, a budowany mozolnie falochron prawdopodobnie nie zdoła zapobiec zniszczeniom. W tych niesprzyjających okolicznościach dochodzi do tragicznego zdarzenia: miejscowa nauczycielka Jackie Ellis (Kelly Reilly) znajduje na bagnach zwłoki swojego ucznia, a okoliczności śmierci chłopca pozostają niewyjaśnione. Aby rozwikłać tę zagadkę, do Morfy Halen przybywa Eric Bull (Rafe Spall), którego z Jackie łączy bolesna przeszłość. Stare rany szybko zostają rozdrapane, a stabilna – wydawałoby się – konstrukcja lokalnej społeczności załamuje się pod ciężarem wzajemnych oskarżeń i podejrzeń, a także nieprzepracowanych traum związanych z niemal identyczną tragedią, do której doszło ledwie trzy lata wcześniej.


Dynamika "Under Salt Marsh", serialu stawiającego na atmosferę i aurę tajemniczości, w dużej mierze opiera się na relacji Jackie i Bulla, nie zaś na samych postaciach, z którymi chciałoby się utożsamiać lub które zasługiwałyby na naszą sympatię. Tu raczej nikogo nie da się lubić – każda z postaci albo ma coś na sumieniu, albo odpycha od siebie trudną osobowością. Główna bohaterka, choć obecnie spełnia się jako nauczycielka w podstawówce, także była kiedyś panią detektyw, ale wykończyło ją śledztwo, do którego miała bardzo osobisty stosunek. To właśnie z tamtych czasów zna się z Bullem i w żadnym razie nie jest to łatwa znajomość: między tą parą iskrzy niemal przy każdej rozmowie, a różnice w podejściu do prowadzenia śledztwa zdecydowanie utrudniają szybkie rozwiązanie zagadki. Z każdym odcinkiem – a jest ich zaledwie sześć – odkrywane są kolejne sekrety na pozór zgodnej społeczności, a poszlaki i dowody zebrane podczas bieżącego śledztwa rzucają nowe światło także na dochodzenie sprzed lat. Czy uda się rozwiązać obie te zagadki i raz na zawsze zamknąć tragiczny rozdział w historii Morfy Halen?


Claire Oakley, twórczyni "Under Salt Marsh", nie jest doświadczoną showrunnerką (z większych produkcji ma na koncie jedynie nieźle ocenianych "Winnych" dostępnych na Disney+), ale udało jej się stworzyć serial o atmosferze, która jest definicją paradoksu. Mimo że rzecz dzieje się w miejscu tak mocno osadzonym w naturze i otwartej przestrzeni, "Under Salt Marsh" to serial tak duszny, że aż klaustrofobiczny. Widzowie zostają wciągnięci do mikroświata Morfy Halen, gdzie nierozwiązane konflikty z przeszłości zaciskają pętlę na szyjach bohaterów, a lokalna duma i konsekwentne wypieranie prawdziwych problemów doprowadzają do tragedii. I choć w wielu ujęciach operatorów Adama Scartha i Eda Rutherforda to fikcyjne miasteczko jawi się jako magiczne miejsce żywcem wyjęte z celtyckich legend, okazuje się raczej kawałkiem piekła na ziemi. Nie tylko ze względu na wciąż zagrażający mieszkańcom morski żywioł, ale także – a może przede wszystkim – z powodu skrywanego pod pozorami zgodnej społeczności ludzkiego zepsucia.

"Under Salt Marsh" ani nie rewolucjonizuje gatunku, ani nie rozmienia go na drobne. To bardzo solidny kryminał, który rozmach miejskiego policyjnego śledztwa zamienia na kameralne dochodzenie gdzieś na walijskich bagnach. Jest zimno, ciemno i wietrznie – i to zarówno pod względem pogody, jak i tym bardziej ludzkim, emocjonalnym.
1 10
Moja ocena serialu:
7
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?