Zażenowanie poziomem żartu z pierdzenia, scena za bardzo przeciągnięta i wyolbrzymiona. Terapia Stanisława i Andrzej w lesie też na minus. Ale plus za dodanie postaci Marcina, mistrza hazardu Jakuba ("Szczęść Boże, my na hazard" to najlepszy tekst odcinka!), Eustachego rządnego Macieja i wannabe hazardzistę Jana Pawła, no i solnego Macieja. Reszta scen taka ni to grzeje ni to chłodzi.