Uważam, że ten serial po prostu jest zbyt zamotany. I to nie tak, że ja go nie rozumiem. Po prostu było tego wszystkiego za dużo. Prostsza historia byłaby lepsza.
Już w Dark, w pewnym momencie trudno było pojąć kto jest czyim synem, wnukiem. Tutaj w skali zamotania poszli o krok za daleko.
A plot twist na końcu, i fakt gdzie to wszystko się tak naprawdę dzieje, to już całkiem wywraca fabułę. No za duża przesada, także tak.
Przepraszam, ale pytasz czy oznajmiasz? Lecz bez względu na to to podejście subiektywne, dla mnie Dark był prostszy i bardzo ciekawy.
Ten "1899" też zaczaiłem. Mi chodzi o to, że po prostu powinien być prostszy i jakoś szybciej sugerować widzowi odpowiedzi.
A nie prze 90 procent serialu nic nie wiesz, a są tylko efekty specjalne, zawiła fabuła, itp.
Aż nagle okazuje się, że wszystko co widzimy to wirtualna rzeczywistość, wszystko w głowach uśpionych bohaterów, a akcja toczy się w dalekiej przyszłości gdzieś na stacji kosmicznej,
Głównym złym jest okazuje się brat bohaterki, którego nawet nie widzimy tylko słyszymy jego głos.