Marzy mi się film o Martinie Lutherze Kingu, którego zagrałby jakiś najlepiej blond włosy Szwed, o jasnej karnacji...
Nie ma dowodów na to że Amadeusz nie miał przodków z Japonii. Poza tym to taka postać półmitologiczna więc nie czepiajcie się zaściankowcy
Ale też jakby srał na muzykę, realia (wokeizm w operze XD), stroje, a szczególnie scenografię (to elektryczne światło w operze i te złote modernistyczne balustrady XD), ale największym nasraniem jest wypróżnienie się na wybitny materiał scenariuszowy. Coś obrzydliwego. Ledwo dociągnąłem do końca pierwszego odcinka.