Marzy mi się film o Martinie Lutherze Kingu, którego zagrałby jakiś najlepiej blond włosy Szwed, o jasnej karnacji...
Nie ma dowodów na to że Amadeusz nie miał przodków z Japonii. Poza tym to taka postać półmitologiczna więc nie czepiajcie się zaściankowcy
Ale też jakby srał na muzykę, realia (wokeizm w operze XD), stroje, a szczególnie scenografię (to elektryczne światło w operze i te złote modernistyczne balustrady XD), ale największym nasraniem jest wypróżnienie się na wybitny materiał scenariuszowy. Coś obrzydliwego. Ledwo dociągnąłem do końca pierwszego odcinka.
Przełknęłam wybrania Azjaty na tak ikoniczną postać europejskiej kultury jak Mozart, przełknęłam wszechobecną multikulturowość niczym w tych kiczowatych Bridgertonach ale już pod koniec 2 odcinka zaczęło łamać mnie spanie. Scenariuszowo nie za
więcejWidać próby nawiązywania do dzieła Formana w wielu scenach, a jednocześnie jest drętwo i bez polotu. Nawet przebolałabym Mozarta z azjatyckimi rysami, ale ten brak polotu i zły dobór np.: muzyki w początkowej scenie jednak rozwala.
Piszę to po połowie pierwszego odcinka, może obejrzę dalej, jeśli nie zacznę ziewać od...
nie wiem do końca czy spójność inscenizacyjna jest faktycznie bezwzględnym priorytetem. Skoro rzecz dzieje się w XVIII wieku w Wiedniu to bohaterowie mają być przez niemieckich Austriaków? Ewentualnie niemieckich Niemców z południa Niemiec? Film ma być w języku niemieckim i francuskim zgodnie z koncepcją czasu i...